Loading

  1. Niekonsekwencja i absurdy

“Podniecało Cię, że zadawałeś mi ból. To wciąż jest w Tobie” – taki zarzut pada z ust Anastazji pod adresem Greya. Przypomnę tylko, że cały poprzedni film jest o budowaniu relacji z bdsm w tle, czyli bazuje na tym, że Grey odczuwa przyjemność z takich a nie innych praktyk seksualnych polegających właśnie na tym, co zresztą Ana podała za przyczynę rozstania. Trudno, żeby to się zmieniło w drugiej części, ale tym razem nie stanowi dla Any problemu, by na nowo zejść się z Christianem.

Jak to zwykle bywa w przypadku złych filmów, można odnaleźć nieco przyjemności w dostrzeganiu absurdów i niezamierzonych śmiesznostek. I tak na przykład: Ana błyszczy w pracy w wydawnictwie, gdy na zebraniu wychodzi z genialnym pomysłem, że skoro dany pisarz ma wiele lajków na facebooku to może warto go publikować! Okazuje się, że przedstawiciele wydawnictwa nie wpadli na to, że w celu zwiększenia przychodów powinni wydawać tych pisarzy, którzy są popularni, a ich zdaniem duże zainteresowanie na facebooku w żaden sposób nie przekłada się na rzeczywistą sympatię.

Aha, Christian przeżywa też cudowne ocalenie z katastrofy helikoptera. Wrak wraz z pasażerami początkowo ginie, ale zanim jeszcze zdążymy się tym zmartwić, Grey wraca do domu. Na własnych nogach. Bez najmniejszego urazu.

  1. Beznamiętność  

Zakupy, gotowanie, rozmowa, seks – każdą z tych czynności wspólnie wykonywanych bohaterowie robią z taką samą pasją. Z entuzjazmem godnym uczniów zmuszonych do udziału w szkolnym apelu. Nie inaczej prezentują się interakcje między nimi. Trudno uwierzyć w targające nimi porywy namiętności, jeszcze trudniej dostrzec tam miłość, brak nawet minimalnego iskrzenia. My męczymy się razem z bohaterami. Każda czynność staje się aktem sadomasochizmu na linii film-widzowie. Tylko przyjemności brak.

Nawet w „Zwierzogrodzie” – animacji bez ograniczeń wiekowych – widać, że bohaterowie czują do siebie miętę!

Wstydu nie mają?

Po obejrzeniu pierwszej części uznałam, że przy wszystkich mankamentach tego filmu Dakota Johnson jest dobrze obsadzona. Po tej części zaczynam mieć wątpliwości. Monotonia jej gry i brak różnicowania głosu, sprawiają, że nie jest uroczą szarą myszką, na jaką ją kreują, a irytującą w swojej niekonsekwencji kobietą. Wzdychanie jako podstawowy środek wyrazu – czy to w momentach romantycznego uniesienia, czy przestrachu, szybko traci swoją moc.

Trzeba jednak przyznać, że Johnson nie miała zbyt dużego pola manewru. To charakterystyczny problem dla słabych scenariuszy/powieści. Bohaterka jest wszystkim… zaradna, samodzielna, niewinna, zahukana, przedsiębiorcza… ot, “I’m a bitch, I’m a lover, I’m a child, I’m a mother”. Taka kombinacja cech obroni się tylko przy dobrym piórze. W przeciwnym razie uzyskamy brak spójności i brak wiarygodności.

Christian Grey w drugiej części nie próbuje nawet zachować pozorów siły psychicznej. Nie mówię, że jestem gorącą orędowniczką stereotypowych ról męskich i żeńskich. Ale ta miałkość i brak charakteru odbiera mu wiarygodność w roli dominującego samca z haremem “uległych”. Jamie Dornan nie pomaga swojej postaci. Samo wyrzeźbienie ciała i zrobienie sobie klaty owszem, stanowi miły i zasłużony bonus dla kobiecych oczu, ale – delikatnie mówiąc – nie wystarczy.

Zaskoczyło mnie pojawienie się Kim Basinger w roli złej kobiety, która Greya wprowadziła w świat mrocznego seksu. Sama grała w prawdziwym erotycznym filmie “9 i pół tygodnia”, pytanie: co robi tutaj? Mam nadzieję, że przynajmniej zapłacili jej tyle, że stać ją na taki sam helikopter, jaki ma Grey.

Strony: 1 2 3 4

16 thoughts on “7 grzechów “Ciemniejszej strony Greya”

  1. Nie planowałam pójść na ten film, ale teraz to nawet będę odwracać głowę, przechodząc obok plakatów „Ciemniejszej strony Greya”:). Doskonale wypunktowałaś wszystkie słabe strony tego filmu. Ja widziałam pierwszą część tego kinowego arcydzieła i muszę przyznać, że to naprawdę złe kino.

  2. „Mamy tu do czynienia z być może najbardziej aseksualnymi scenami erotycznymi w historii kina.” – to nie idę 😛 A tak serio, nie wypowiem się, bo nie widziałam, jednak kiepskiego mainstreamowego kina jest sporo. Zakładam, że nachalny marketing tego filmu sprawił, że wzbudza tak duże kontrowersje 😉

  3. A z ciekawości? czytałaś książki? Bo ja czytałam i o ile pierwsza robiła wrażenie, to druga…. no była (wg mnie) naciągana. Więc… czego tu oczekiwać od filmu, który nie potrafił oddać tak wyrazistej pierwszej części…? Żeby to była kolejna „saga” rodem Emmanualle, musieliby ją nakręcić… Francuzi 😉 😉 😉

    1. Czytałam pierwszą część. U mnie ta lektura się nie sprawdziła (mówiąc oględnie), bo zgrzytałam zębami nad stylem autorki 😉 Ale jestem w stanie zrozumieć osoby, na których zrobiła wrażenie. Mogło to być dla nich coś nowego i odkrywczego, bo nie mieli wcześniej do czynienia z taką formą seksu, poza tym przynajmniej było tam trochę erotyki, czego w filmowej wersji „50 twarzy Greya” zabrakło. Kontynuacji już nie czytałam, ale całkowicie wierzę Ci na słowo 😉 Coś jest na rzeczy z tymi Francuzami, chociaż wolałabym, żeby zabrali się za bardziej wartościowe erotyczne lektury ;>

  4. Cóż mogę napisać. Jestem świeżo po filmie. Na seans poszłam z koleżanką, bo wiedziałam, że będę potrzebować towarzystwa, po tym jak zobaczyłam w zwiastunie scenę, kiedy idą zjeść kolację bo … Ana jest głodna! padłam na tym! w kinie na tej scenie sie smiali, więc pocieszyłam się, że nie tylko dla mnie to jest żenujące.
    Ale od początku.
    Pod względem seksu, film gorszy od części 1. Tamto jakoś obejrzałam, w tej części te sceny były dla mnie … nudne, a chyba takie sceny nie powinny być nudne. Niektóre sceny za szybko się zaczynały i za wcześnie kończyły. Daliby jakąś jedną pełną scene, to by było ok, ale obejrzałam kilka urywkowych scen, przypominających perwersyjne coś tam, ale nic poza tym. Nie wzbudziło to we mnie żadnej emocji. Jedynie jedna scena jakoś wyszła. Ale to była jedna.
    Tytułowa Ana, gra o wiele lepiej niż w pierwszej części. Tutaj przedstawia jakąś osobowość, generalnie wie jak się nazywa i powie coś więcej poza jąkaniem. Pokazała delikatny pazur, jednocześcnie jej zachowania były bardzo chaotyczne. Najpierw odchodzi od niego bo ją zlał, ją to bolało, jego to podniecało, a teraz powiedział „przepraszam, zmieniłem sie” i do niego wróciła. Potem mówi, że muszą troche pochodzic zanim zaczną biegac, ale jednocześnie prawie mu rozporek rozpinała.
    Nasz szary, Grey, w tej części wypadł dla mnie najgorzej ze wszystkich. Sceny jako opuszczony, zaniedbany i smutny szary mu jakoś wyszły, jednak dalsza jego postać była dla mnie bardziej blada niż sceny erotyczne. Najgorzej wypadł kiedy próbował być zły na Anę, zrobić jej awanture, za to że ona sobie poszła, a skonczyło sie na tym że sam stał sie uległy. Niestety, awanturnicze sceny Jamie musi jeszcze powtórzyć. Przy scena gdzie się usmiecha może być, nadrabia wyglądem.
    Kim! przyznam szczerze, że z tą postacią wiązałam jakieś nadzieje, na cos więcej. Myślałam, ze może jej poświęcą więcej uwagi. A co dostałam? 3 sceny, gdzie w jednej nie powiedziała nic, w drugiej powiedziała 2 zdania, a w trzeciej została oblana drinkiem i dostała po pysku. Rola życia Kim 🙂
    Ostatnia postać, którą mogę opisać to Jack. Jako główny czarny bohater (bo z Kim i jej trzema scenami raczej nie ma jak konkurować), spisał się najlepiej. Jakoś to miało sens, jakiś obraz. Szkoda tylko, że w barze z Aną zamówił piwo, czekając (niby) na współpracowników, kiedy przyszedł Grey i po prostu sobie Ana z szarym wyszła. Szkoda piwa.
    Najbardziej źle zagrana scena, kiedy wyszły wszystkie braki w aktorstwie bohaterów, to scena w garażu.

    Generalnie najwięcej emocji wzbudził u mnie wystrzał z pistoletu, czyli jedna sekunda z filmu 🙂 Miło się oglądało Greya i to pewnie dlatego połowa kobiet idzie na taki film. Książka o wiele lepsza, chociaż nie mogę napisać, że książka jest rewelacyjna 😀

    1. Dzięki za Twoje przemyślenia 🙂 Pełna zgoda co do Kim! 😀 I masz rację – szkoda piwa, szkoda też, że szwarccharakter nie zagroził Greyowi bardziej 😉

  5. Dodałabym jeszcze jedno. Za duzo scen wycieli wobec ksiazek. Scen, które wniosłyby cos ciekawego, jak np. licytacja na balu, dr flynn, anulowanie lotu any z jackiem. szkoda

  6. Książki nie czytałam i nie zamierzam, pierwszą część Greya obejrzałam tylko po to, by wiedzieć o co chodzi i dla mnie było to zdecydowane 1/10 🙁 Totalna katastrofa, podczas seansu męczyłam się niemiłosiernie. Całe szczęście, że oglądałam w domu, zamiast wyrzucać kasę w błoto na kino. Miałkie i płaskie dialogi, zero treści, poważne braki w fabule, zero uczuć, jakichkolwiek (bardzo podobało mi się twoje porównanie do uczniów zmuszonych do wzięcia udziału z apelu). Twoją recenzję części drugiej czytałam z ogromną przyjemnością, i z taką samą przyjemnością zamierzam NIE oglądać tego filmu 😛

  7. Pierwszą część widziałam w domu drugiej nawet nie mam zamiatu oglądać. Chociaż książki nawet mi się podobały, tak film był masakryczny. W moim życiu jest więcej pikanterii niż w tym czymś. 🙂

  8. A ja poszlam do kina w piątek, sama, bardzo byłam ciekawa doświadczenia Greya na dużym ekranie, bo pierwszą część widziałam w necie bodaj ocenzurowaną 😀 teraz po porównaniu uważam, że 'Ciemniejsza…’ jest nieco bardziej intelligenta, dialogi nadal niskich lotów, ale doceniam wnętrza I architecturę 🙂

  9. Czytałam książki, film w porównaniu do nich był o wiele gorszy. Pozdrawiam

  10. Zastanawiam sie wlasnie czy isc na ten film do kina. Pierwsza czesc obejrzalam i jakos mnie nie zachwycila a slyszalam wlasnie ze druga tez jest mocno przereklamowana.

Comments are closed.

Top