Loading

W ostatnich dniach ogłoszono, że powstanie kontynuacja jednej z najpopularniejszych komedii romantycznych “To właśnie miłość” (TUTAJ w naszym zestawieniu filmów świątecznych). Późno, biorąc pod uwagę, że nasi polscy twórcy podejrzanie podobnych “Listów do M.” są już między drugą a trzecią częścią. Inna sprawa, że nazwana szumnie sequelem produkcja to 10-minutowy film w skrócie prezentujący dalsze losy bohaterów.

Filmowe kontynuacje wiążą się z niemałym ryzykiem, czasem wręcz zdradzającym hazardowe upodobania twórców. W sytuacji, gdy pierwsza część była sukcesem, producenci nierzadko stawiają na szali dobrą sławę ich pierwszego dziecka. W razie sukcesu sequelu sukces się kumuluje, w razie porażki…

Prawdopodobieństwo misji “Sequel” zakończonej powodzeniem nie jest takie znowu wysokie. Owszem, zdarza się, że kolejne części udały się lepiej lub ciut gorzej, ale bez wstydu, czyli po prostu nie kalają legendy, np. “Powrót do przyszłości” Zemeckisa, natomiast sytuacja, gdy druga część przebija pierwszą – casus “Kill Billa” Tarantino – należy do rzadkości. Ale motywacja finansowa jest często nadrzędna skutkiem czego są dość bezczelne próby odcinania kuponów w imię łatwego zarobku, takie jak choćby “Ciemniejsza strona Greya”.

Uwaga: możliwe spoilery.

Oto nasze propozycje sequeli. Zdajemy sobie sprawę, że niektóre nasze pragnienia są czysto utopijne i na miejscu byłoby tu ostrzeżenie od losu typu: “uważaj, o czym marzysz”. Ale potraktujmy je niezobowiązująco, a część z nich – raczej żartem niż serio.

W głowie się nie mieści

w-glowie-sie-nie-miesci-para-na-film-copy

O: Gdy już Pixar stworzył nam możliwość zajrzenia do umysłów ludzi i zwierząt, chcemy więcej tej eksplozji kreatywności. Braaaaaaains! Więcej głów do odwiedzenia! Przesiadywanie w ludzkich umysłach (choćby tylko ich animowanych wizji) stwarza tak wiele możliwości, jak wiele jest osobowości i sytuacji życiowych – to nieograniczona ilość inspiracji. Do historii opowiedzianej za pośrednictwem “W głowie się nie mieści” mam wprawdzie dość osobisty stosunek i nie wiem, czy moje wyobrażenie wytrzyma próbę zmiany fabuły, ale warto spróbować. Dobry scenariusz, ciekawe perypetie i wędrówki po zakamarkach mózgu zrobią swoje.

K: Świat, jaki został tutaj wykreowany, to idealna podkładka nie tylko na drugą, ale także trzecią i czwartą część. Personifikacja emocji na papierze mogła wydawać się bzdurą i pretensjonalnym badziewiem wykreowanym w głowie studenta filmówki. Na szczęście pomysł zrodził się w Pixarze, a oni nie zaliczają większych wpadek – w tym konkretnym przypadku przeskoczyli samych siebie. Kolejna część mogłaby opowiadać o zupełnie innym dzieciaku i jego rodzinie, a może dla odmiany opowiedzieć o emocjach osoby dorosłej?

Agentka

O: Lubię się szczerze śmiać na przyzwoitych komediach, a mało kto mnie tak rozbawił jak Melissa McCarthy w roli dzielnie pokonującej kolejne przeszkody na swojej drodze i dającej się ponieść biegowi wydarzeń Susan Cooper. Uwielbiam tę aktorkę niezależnie od tego, czy przejawia cechy typowe dla zespołu Tourette’a, czy jest zahukaną zakompleksioną szarą myszką. Kolejna misja agentki miałaby szansę się obronić. Ten film był tak zdumiewająco dobry i zabawny, że czasem wracam sobie do poszczególnych scen i za każdym razem śmieję się z taką samą intenstywnością. Gdyby twórcom udało się utrzymać ten poziom… W końcu jest jeszcze tyle filmów akcji do sparodiowania!

K: To była jedna z zabawniejszych komedii ostatnich lat. Twórcom udało się nie tylko napisać kilka świetnych gagów, ale przede wszystkim stworzyć charakterystycznych bohaterów, których się pamięta. To wielki popis komediowych możliwości Melissy McCarthy, ale także jakże bogatego drugiego planu, ze Stathamem i Serafinowiczem na czele. Kolejna część mogłaby nadal parodiować bondowskie klisze, których przez te wszystkie lata nazbierało się niemało. Ta sama ekipa, sprawny scenariusz i mamy kolejną świetną komedię.

Kingsajz

O: “Kingsajz” to – wraz z “Seksmisją” – kwintesencja stylu Juliusza Machulskiego oraz jego iście hollywoodzkiego temperamentu i brawury. Te przymioty twórczego ducha robiły wrażenie zwłaszcza w czasach powstania filmu, czyli w 1987 roku. Nie mając do dyspozycji efektów specjalnych na odpowiednim poziomie ekipa wybudowała gigantyczną Szuflandię z rekwizytami w skali 20:1. I chyba właśnie to zaangażowanie w dopracowanie scenografii przyczyniło się do sukcesu “Kinksajzu”. Gdyby współcześnie połączyć ten szalony rozmach z efektami na światowym poziomie, istniałaby szansa na udany remake. Szansa, podkreślam. To mogłoby się udać pod warunkiem, że dysponowalibyśmy budżetem filmów Spielberga lub Zemeckisa. I że powróciłby Juliusz Machulski w najlepszym wydaniu. Mile widziane byłyby również udane nawiązania do jego innych filmów, które powstały po 1987 roku. Tak, wiem, to sporo warunków do spełnienia…

K: Juliusz Machulski to nasz polski Steven Spielberg. Nikt tak jak on nie bawił się kinem i odważnie nie wchodził w fantastykę i science fiction. Sama Szuflandia, to świat, do którego warto wrócić po latach. Gdyby to była hollywoodzka produkcja, drugą część widzielibyśmy kilka lat po premierze pierwszej. To właśnie tutaj nagrano najlepszą scenę erotyczną w polskim kinie – mowa oczywiście o krasnalu wspinającym się po pośladkach Katarzyny Figury. Może przydałaby się wymiana obsady, a stara pojawiłaby się gdzieś na trzecim planie, może i Szuflandii należałby się remont. Trochę by to kosztowało, ale warto!

Truman Show

truman-show-para-na-film-copy

O: To jeden z tych filmów, które odzwierciedlają nasze głębokie mniej lub bardziej uświadomione lęki. Co, jeśli moje życie to w rzeczywistości reality show? Czy mi się zdaje, czy wszyscy ludzie w markecie ukradkiem patrzą akurat na mnie? Ile osób mnie obserwuje, gdy śpiewam pod prysznicem? O tak, “Truman Show” to doskonała pożywka dla naszych paranoi. Istnieje co najmniej kilka sposobów, na które można by było podjąć tę tragikomiczną opowieść. Moglibyśmy dalej towarzyszyć Trumanowi, moglibyśmy zobaczyć inne reality show, można by było też pójść w stronę, że twórcy reality show z Trumanem w rzeczywistości sami są nieświadomymi bohaterami reality show… Możliwości, by jeszcze bardziej namieszać nam w głowach, jest znacznie więcej.

K: Druga część byłaby zupełnie innym filmem, ale równie ciekawym. Zobaczylibyśmy jak bohater, który był rozpieszczany w swoim reality show poradzi sobie z bezwzględnym światem. Aż by się prosiło żeby na końcu okazało się, że to tylko kolejna część programu 😉 Ale może to byłoby za proste 😉 Fajnie, gdyby znalazło się miejsce na innych członków ekipy, którzy udawali jego przyjaciół i rodzinę, a tuż po wyjściu jedni próbują się na nowo zaprzyjaźnić, a inni nie chcą go znać, a przez jego ucieczkę stracili pracę i są teraz prostytuującymi się narkomanami 😀

Forrest Gump

forrest-gump-para-na-film-copy

O: Mało kto pamięta, że film Zemeckisa to ekranizacja powieści Winstona Grooma. Tym ciekawszy jest fakt, że twórcy mają potencjalnie gotowy materiał do scenariusza w postaci drugiej części przygód Forresta, czyli “Gump i spółka” (znalazłam kiedyś przypadkiem w domowej biblioteczce i sama się zdziwiłam). Aż dziwne, że twórcy nie skorzystali z takiej okazji. Zwłaszcza że reżyser lubi i umie w kontynuacje, o czym świadczy wspomniany “Powrót do przyszłości”. “Gump i spółka” przypomina nam o zmienności fortuny, bo Forrestowi nie wiedzie się zbyt dobrze. Ale ta sytuacja to zaledwie punkt wyjścia, bo nasz bohater, jak wiemy, jest człowiekiem czynu. Potencjał fabularny mamy więc spory.

K: Gotowy materiał na kontynuację już jest i od lat o niej się mówiło, ale nic z tego nie wynikło, może narodził się jakiś konflikt między pisarzem a wierchuszką Hollywood? Brakuje obecnie takich bezpretensjonalnych pozytywnych historii. “Forrest Gump” to moja ścisła czołówka najlepszych filmów jakie widziałem i chętnie zobaczyłbym ponownie podobną opowieść, w której szczery i nieco przygłupi bohater staje się świadkiem wielkich przełomowych momentów w dziejach. Hanks już trochę się zestarzał, ale skoro Arnold wrócił do Terminatora, to i on dałby radę.

Strony: 1 2 3

Przeczytaj jeszcze to

  • Eva Z.

    Sama nie wiem, z jednej strony jak najbardziej, ale z drugiej – co, jeśli sequel będzie gorszy od oryginału? 🙂

    • Też się tego obawiamy, bo prawdopodobieństwo jest całkiem spore, ale to takie nasze utopijne marzenia 🙂 Może nawet lepiej, żeby się nie spełniły 😉

  • Martyna Cieślińska

    Znam wszystkie wymienione filmy i mogę również je polecić. W głowię się nie mieści mimo tego, że już dawno nie jestem dzieckiem zrobił na mnie duże wrażenie. Pozdrawiam

    • My też wyszliśmy z kina zachwyceni – będąc chyba jako jedynymi dorosłymi na sali 😉 Pozdrowienia 🙂

  • Nie znam wszystkich tytułów, ale kolejne części – szczególnie bajek – obejrzałabym z wielką przyjemnością. A na Greya jednak pójdę, już w środę. Co by przeżyć dramat na własnych oczach 😛 😉 😉 😉

    • Trzymamy kciuki, żebyś w miarę bezboleśnie przetrwała ten seans 😀

  • Uwielbiam „W głowie się nie mieści”! Oglądałam nawet dwa razy, co jak na mnie to praktycznie rekord 🙂

    • O, szacun 🙂 My też uwielbiamy, a ja się nawet poryczałam w trakcie seansu 😉 / Olu

  • Paulina Pudło

    Oglądałam Forresta oraz „w głowie się nie mieści” i faktycznie fantastyczne filmy.

  • Zdecydowanie TAK dla większości propozycji. Greya nie widziałam i jakoś nie mam potrzeby

  • Sylwia Antkowicz

    Zawsze mam właśnie wrażenie, że każdy kolejny film z serii jest gorszy od pierwszej części, ale mimo wszystko się ogląda z ciekawości

  • O tak! Sequele „Trędowatej” i „Chłopaków” oglądałabym 🙂 Może kiedyś ktoś odgrzebie taśmy filmowe, przeglądnie i weźmie się do roboty. Pozdrawiam!

  • z sequelami to jest tak, że czasem lepiej ich nie robić. Co z tego, że będzie film, kasa, jak druga część może zniszczyć wspomnienia po pierwszej części.
    Przyznam, że części filmów nie kojarzę 🙂 jednak z tych co znam, to z chęcią zobaczyłabym sequel Zwierzogrodu i Trumana show. Te dwie historie wydaje mi się, że najlepiej by wyszły w kontynuacji. Zastanawiam się nad forrestem i dochodzę do wniosku, że nie chciałabym sequelu. Jeśli powstałby on już dawno, z tymi aktorami co był pierwszy film, powiedzmy z 5 lat później, to OK. Lecz teraz jest już jest do tego za późno. Aktorzy już są w swoim wieku i dalsza część nie miałaby takiego klimatu.

    • Zgadzamy się, że z powstaniem sequela wiąże się tak dużo obaw, że czasem lepiej nie kalać legendy 🙂 Nasze fantazje dotyczące sequeli w domyśle mają wpisaną formułkę „zakładając, że wszystko by się udało” 🙂 A co do „Forresta” – tak, teraz to już byłby zupełnie inny Forrest, ale nawet ciekawi nas ta inność 😉

  • A ja mam inny pomysł na kontynuację Truman Show 🙂
    Truman przedostaje się do naszego świata i okazuje się, że nasz świat też jest takim studiem.
    [tak czy inaczej – niezły Matrix]

Top