Loading

Nie sądziłem, że będę bronił „Powidoków”. Ostatni film Wajdy – także dzięki niedźwiedziej przysłudze, czyli zgłoszeniu do walki o Oscara – spotkał się z przesadną krytyką, a to nie jest zły film. Owszem, nie wynajduje koła na nowo i nie bawi się nowoczesną formą, ale nie czyni go to automatycznie nieudaną produkcją.

Kim Pan jest, Panie Strzemiński?

Jeśli wierzyć wywiadom i plotkom, Wajda planował ten film od dwudziestu lat i już wtedy w głównej roli widział Bogusława Lindę. Nazwisko Władysława Strzemińskiego, bo właśnie jego biografię wziął na warsztat reżyser „Ziemi obiecanej”, nie jest powszechnie znane. To zdecydowanie nie ktoś pokroju Beksińskiego, o którym słyszała niejedna osoba, która nie interesuje się malarstwem. To także idealny przykład artysty wyklętego, który poprzez działania komunistów miał zostać na zawsze zapomniany.

powidoki 2 paranafilm

Strzemiński miał niezwykle bogaty życiorys – walczył w I wojnie światowej, gdzie stracił nogę i rękę, z artystką Kobro tworzył burzliwy związek, trochę Polak, trochę Rosjanin, a po drugiej wojnie rozpoczął swoją cichą walkę z zastanym systemem. Po tym, gdy nie mógł kontynuować kariery wojskowej, postawił na sztukę, a konkretnie awangardę. Został wykładowcą w łódzkiej Państwowej Wyższej Szkole Prac Plastycznych, z której później go wyrzucono, bo było mu nie po drodze z realizmem socjalistycznym. I, nie łudźmy się, gdyby nie Wajda, to niewiele osób, które nie siedzą w malarstwie, kojarzyłoby dzisiaj jego nazwisko. Tyle lat starań komunistów na nic, przyszedł Andrzej i wszystko zepsuł. Jak nie przypominał o Katyniu, to teraz to, a i tak są tacy, którzy nazwą go zdrajcą narodu.

To, co najważniejsze

Wajda wyjął z całego życiorysu Strzemińskiego tylko ostatnie lata życia. Poznajemy go, gdy już nie mieszka z żoną, która w ogóle nie pojawia się na ekranie, a wspominana jest tylko w rozmowach. Strzemiński jest lubianym przez studentów wykładowcą, ale jego sprzeciw wobec komunistów sprawia, że na horyzoncie pojawiają się wielkie problemy z pracą, a nawet z przetrwaniem. W jednej scenie ktoś rzuca mu na odchodne: „w komunizmie kto nie pracuje, ten nie je”.  Nowy wspaniały świat nie dopuszcza możliwości współistnienia różnie myślących artystów, sztuka przestaje być sztuką, a zamienia się w element totalitarnego państwa, które musi mieć skrupulatnie ułożoną każdą część układanki i w efekcie brata się z propagandą. Nawet ktoś malujący obrazy zupełnie niezwiązane z polityką, ale w inny sposób niż polityka by sobie życzyła, musi skończyć na śmietniku historii jak bohater „Popiołu i diamentu”.

powidoki 1 paranafilm

Powiązań z jednym z największych filmów Wajdy jest zresztą więcej. Trudno nie odnieść wrażenia, że symbolika (dobra scena z manekinami) kroczy ścieżką, którą wydeptał Maciek Chełmicki. Tę dwójkę bohaterów łączy także podejście do walki systemem. Początkowa odwaga z czasem schodzi z drogi kontrolowanemu oportunizmowi. Dzieje się tak jednak w pewnych granicach, których nie są w stanie przekroczyć, nawet gdy będą musieli zaryzykować swoim życiem. Strzemiński z pozycji znanego malarza i wykładowcy, który  potrafi przedrzeć płótno z wizerunkiem Stalina i  powiedzieć kilka „ciepłych” słów ministrowi kultury, przechodzi na pozycję szaraka próbującego przeżyć od pierwszego do pierwszego. Komuniści chcąc wymazać go z kart historii, sami do końca pamiętają mu, że odmówił wpasowania się w ich ustrój – nawet, gdy już nie walczy.

Strony: 1 2

Przeczytaj jeszcze to

Top