Loading

Wajda o Wajdzie

Oglądając ten film miałem kilka momentów, w których zastanawiałem się, o kim w tej chwili opowiada Wajda: o Strzemińskim, o bohaterze reprezentującym wszystkich artystów czy może o sobie samym. Nie mógł wiedzieć, że to będzie jego ostatni film, a jednak da się odczuć chęć rozliczenia się z własnych wyborów, z gry z komunistami, którą raz udało się wygrać, a innym razem wręcz odwrotnie. Przecież wspomniany „Popiół i diament” w niektórych kręgach uchodzi za dzieło propagandowe szkalujące żołnierzy wyklętych.

Wajda, robiąc nawet film o „Wałęsie”, którego podobno prywatnie bardzo szanował, opowiedział o ikonie polskiej historii w taki sposób, że sam noblista stwierdził, że jemu to się nie podoba, a i tak są tacy, którzy powiedzą, że to zakłamana jednostronna biografia, bo nie skupia się na agenturalnej przeszłości byłego prezydenta. Artysta ma prawo do pewnych uproszczeń, w zależności od tego, o czym chce powiedzieć.

powidoki 3 paranafilm

Wajda lubił szarości, a o dziwo w „Powidokach” postawił na jednoznaczność. Tutaj złym komunistom nie towarzyszy np. dobry PRL-owski prokurator lub sędzia. System jest mroczny, bo takim był, więc takie podejście nie sprawiło, że ogląda się to jak walkę artysty z komiksowym antybohaterem. Nie zawsze konieczna jest przeciwwaga. Pokazując nazistów nie trzeba zaraz tworzyć bohatera – przysłowiowego dobrego Niemca. Owszem, na takim podejściu często zyskuje zarówno dramaturgia jak i realizm, tutaj jednak to nie raziło.

Rób Pan film, tak jak mówimy

Nie ma jednej szkoły tworzenia filmów biograficznych. Teraz za taki uchodzą „Bogowie”, a w 2016 „Ostatni rodzina” – filmy, które pokazały bohaterów z krwi i kości, według niektórych ocen nawet przesadziły z pokazywaniem ich złych stron. Obydwie te produkcje są świetne i – nie zmieniam zdania – to film o Beksińskich powinien starać się o Oscara, ale krytykowanie Wajdy, bo poszedł swoją drogą i z szacunku do Strzemińskiego nie pokazał tych mniej chwalebnych momentów w jego życiu, jest nie tyle krytyką filmu, a nieotrzymaniem czegoś, czego się oczekiwało. A już te wszystkie słowa głoszone ze stołeczka o tym, że już się takich filmów nie robi, że Wajda zatrzymał się w dawnych czasach, to jakieś kuriozum. Czy ci sami ludzie to samo pisali o „Artyście”? Niemy, czarno-biały film w XXI wieku?! To może taka zgrywa Wajdy – Strzemiński też nie malował tak, jak mu radzili.

Oliwy do ognia o dziwo dolał sam Bogusław Linda, który podczas wywiadu myśląc, że nie jest już nagrywany, niezbyt pochlebnie wypowiedział się o pierwszej wersji scenariusza. Sam aktor stanął na wysokości zadania i nie odtwarza kolejny raz roli Franza Maurera. Jednak znowu ma się to przykre wrażenie, że polskie kino nie do końca wykorzystuje swoje wielkie talenty aktorskie.

powidoki 4 paranafilm

Tutaj praktycznie mamy jednego bohatera i jest nim Strzemiński, cała reszta to trzeci plan i właśnie to tło nie wypada najlepiej. Studenci stanowią jedną masę ludzi zapatrzoną w swojego wykładowcę – grają zbyt teatralnie i tak się też przekrzykują. Gdzieś do przodu wysuwa się jedna z nich, zauroczona Strzemińskim, ale w gruncie rzeczy nie wiemy, dlaczego i swoim zachowaniem głównie irytuje, podobnie zresztą jak córka Nina, która pomieszkuje z ojcem. Ostatnio w polskim kinie mogliśmy zobaczyć sporo utalentowanych dziecięcych aktorów, ale Bronisława Zamachowska (tak, tego Zamachowskiego) do nich się nie zalicza. Zatrudnianie dzieci po znajomości nie zawsze popłaca.

Idźcie i zobaczcie, jak zbrodniczy system potrafi zniszczyć człowieka, który nawet nie podejmuje z nim wielkiej walki, a jedynie nie jest w stanie na wszystko się zgodzić. Nie mamy tu do czynienia z przełomowym dziełem lub jednym z najlepszych w dorobku artysty, zabawnie się reklamuje na plakatach dopiskiem „polski kandydat do Oscara”, gdy już od dawna wiadomo, że odpadł z wyścigu po nominację. To jednak produkcja, jaką warto znać, tak jak jej głównego bohatera, a i poprzez przeniesienie bliżej poznacie samego Wajdę, który godnie zakończył swoją karierę.

Ocena Konrada – 8/10

Strony: 1 2

Top