Loading

Najczęściej oscarowe produkcje pojawiają się w polskich kinach dopiero zimą, ale teraz pobili chyba jakiś rekord, bo 90 procent z nich zawitała na nasze ekrany na przełomie 2016 i 2017 roku, a część nadal czeka na swoją premierę. Żeby obejrzeć wszystkie filmy przynajmniej z głównych kategorii, trzeba by podróżować po Polsce w poszukiwaniu kin, które grały „Elle” i „Manchester by the Sea” i wybrać się za granicę, by obejrzeć chociażby „Fences”. Jest też Internet… W każdym razie, przed Wami nasze typy i przewidywania.

NAJLEPSZY FILM

manchesterbythesea

Konrad: W tej kategorii mam rozdarte serce. Lewa strona nabrała pastelowych kolorów i bije w rytm jazzowych klasyków, a prawa jakaś taka szara i chyba zaraz padnie. „La La Land” i „Manchester by the Sea” – filmy, które znajdują się na przeciwległych biegunach, a spodobały mi się tak samo.

Powtarzam, że nie lubię musicali, ale po moich kolejnych wizytach w kinie na tej rozśpiewanej produkcji już mało kto mi w to wierzy. Od premiery minął już jakiś czas, a jak do głowy powróci mi jedna z piosenek wykorzystanych w filmie, to na długo tam zostaje. Dla mnie to kino totalne, chociaż słownikowa definicja tego pojęcia jest nieco inna. Realizacyjnie perfekcyjny – widać ile wysiłku kosztowało twórców, by wszystko grało tak jak gra. Piękna, nostalgiczna narracja, słodko-gorzki finał i brawura, o którą coraz trudniej, gdy coraz więcej efektów „wow” tworzy się w komputerze.

Na drugim biegunie „Manchester by the Sea” To, że ten film otrzymał nominację to już niezłe osiągnięcie, bo jest absolutnie wyciszony i pasuje bardziej do festiwalu filmów niezależnych, a nie do sukienek za grube tysiące dolarów, torebek za miliony i czerwonego dywanu. Genialny dramat, który nie boi się zabawnych scen, a przy tym emanuje normalnością, życiem, a nie scenariuszem i próbą kreacji. Bliski arcydziełu z fabułą bez słabych punktów i dojrzałą nielinearną narracją, która skrywa tajemnicę, która buduje napięcie, ale nie jest prostym zabiegiem wyjętym z przeciętnego dreszczowca.

Zadziwia mnie, że wśród tak znakomitych filmów jak powyższe i bardzo dobrych jak „Nowy początek” i „Przełęcz ocalonych” znalazło się miejsce dla nudnej, pozbawionej odrobiny napięcia produkcji „Ukryte działania”. Łopatologia jaka została tam zastosowana i deklaratywne dialogi zupełnie psują ten całkiem sympatyczny film – niezły, ale nie na Oscara. Najbardziej przecenianą produkcją, która ma duże szanse na końcowy sukces jest „Moonlight”. Historia czarnoskórego (Oscary!) geja (Oscary!), którego matka jest narkomanką (Oscary!). Fabuła biegnie jak po sznurku, można odhaczać kolejne jej elementy, całość ratuje nieszablonowe zakończenie, ale to za mało na wygraną – przynajmniej według mnie. Trochę inne podejście może mieć Akademia. Z dwóch powodów. Kilka lat temu w walce o Oscary przegrał film o dwóch gejach „Tajemnica Brokeback Mountain” i była mała afera, że niesłusznie i że widocznie Hollywood „nie jest jeszcze gotowe”. Po drugie: rok temu wybuchła afera #oscarssowhite, bo według czarnoskórych twórców zostali oni pominięci ze względu na rasizm, a nie kiepskie filmy. Teraz nominacji dostali zdecydowanie więcej, zapewne kosztem np. Amy Adams. Niektóre z nich są kompletnie nietrafione. Ostatecznie obstawiam jednak, że wygra „La La Land”, bo pozostałe głosy podzielą się między 3 „czarne” filmy i „Manchester by the Sea”. Na tego ostatniego sam bym zagłosował, tylko po to, by więcej ludzi o nim usłyszało. „La La Land” już wszyscy znają.

Zagłosowałbym na: „Manchester by the Sea”

Zapewne wygra: „La La Land”

Olu: Mamy typową dla Oscarów dychotomię: z jednej strony produkcje charakterystyczne dla Hollywood – autotematyczne, biograficzne, patriotyczne, choć z obowiązkową połajanką dla białych ludzi (patrząc na historię USA trzeba przyznać, że słuszną): “La La Land”, “Przełęcz ocalonych”, “Lion. Droga do domu” i “Ukryte działania”, a na przeciwnym biegunie kameralne i stonowane filmy: teatralne “Fences”, dość niszowe “Aż do piekła”, pełen skupienia “Nowy początek” oraz “Manchester by the Sea”. “Moonlight” tkwi gdzieś pośrodku, bo chociaż na poziomie formy znajduje się w tej drugiej grupie, jest tajemnicą Poliszynela, że to film wręcz skrojony pod Oscary, jeśli chodzi o tematykę i genezę. Naszą recenzję „Moonlight” znajdziecie TUTAJ.

Tym samym “Moonlight” urasta do rangi głównego faworyta u boku “La La Land”, choć w moim prywatnym rankingu oscarowych filmów plasuje się tuż za podium. Za trzy najlepsze filmy w zestawieniu uważam: “Nowy początek”, “La La Land” i “Manchester by the Sea”.

Ucieszyłoby mnie zwycięstwo “La La Land”, chociaż obawiam się, że nie wyszłoby to filmowi  Chazelle’a na dobre. Już teraz panuje syndrom przehype’owania i wiele osób wszczyna larum, że o co chodzi, że ich ten film nie zachwyca, więc skąd u licha taka popularność, itp.. My akurat “La La Land” uwielbiamy, więc nie pomożemy. Poza tym istnieje tendencja, żeby musicale traktować nieco po macoszemu, jako filmy drugiej kategorii, nawet jeśli deklaruje się wobec nich sympatię. Dlatego chciałabym “ocalić” “La La Land” przed drugą falą hejtu.

Moje zachwyty nad „La La Land” możecie poczytać TUTAJ.

Marzy mi się wygrana “Manchester by the Sea” – cudownie bezpretensjonalnej opowieści o zwykłym życiu i nadludzkiej tragedii, ale nie mam wielkich złudzeń. Zdaję sobie sprawę, że już nominacja dla tego filmu budzi zaskoczenie.

Najsłabsze ogniwo? “Ukryte działania” wyraźnie odstają od swoich konkurentów na niekorzyść. To wciąż niezły film, na pewno potrzebny, ale irytująco przegadany, z całą pewnością nie oscarowy.

W zestawieniu brakuje mi “Milczenia” Scorsese, które moim zdaniem spotyka się z dość powierzchownym odbiorem, a które porwało mnie refleksyjnością i niebanalnym spojrzeniem na problem religii i kulturę Japonii. Ale wielki nieobecny Oscarów 2017 to “Zwierzęta nocy” Toma Forda i owszem, zamierzam o tym przypominać przy każdej nadarzającej się okazji.

Zagłosowałabym na: „Manchester by the Sea”

Zapewne wygra: „Moonlight”

Strony: 1 2 3 4

Przeczytaj jeszcze to

  • Mam nadzieję, że uda mi się w ciągu najbliższych dni obejrzeć „La La Land”, chcę zobaczyć, czym film tak wiele osób do siebie przekonał. 🙂
    Bookendorfina

  • Jest nas dwoje 😉 Ale co do „La La Land” – całkowicie się zgadzamy! 🙂

  • Aleksandra Tukendorf

    „Manchester by the Sea” mój cel.

  • A mnie La La Land aż tak nie zachwyciło. Ładna historia, ładna oprawa i tyle, nie bardzo rozumiem o co tyle hałasu. Poprzedni film tego reżysera Whiplash był genialny.

  • O losie, ale jestem do tyłu! Z wymienionych filmów obejrzałam tylko „Ukryte działania” i to wczoraj dopiero 😉 Byłam zachwycona! Teraz biorę się za resztę – bo z Waszych opinii ewidentnie wynika, że to propozycja poniżej reszty – czyli że teraz będzie tylko lepiej, czyli po prostu WOW!
    (by the way – byłam na tym Greyu nieszczęsnym… Najlepszy moment? Gdy facet siedzący przede mną po skosie /był z kobietą/ zaczął robić przez telefon przelewy bankowe… także ten 😉 😉 😉 ) :*

    • Cieszymy się, że wyszłaś z tego seansu bez szwanku niczym Christian z katastrofy helikoptera 🙂 Pan może chciał pokazać swojej wybrance, że on i Grey są ulepieni z podobnej gliny 😛
      Rzeczywiście w tym roku poziom nominowanych filmów jest naprawdę wysoki i warto te produkcje nadrobić 🙂 Szkoda, że z dostępnością jest różnie, ale to też wydaje się być kwestią czasu 🙁

  • Muszę w końcu obejrzeć “Manchester by the Sea”!

  • Przede wszystkim cieszę, że trafiłam na Waszą stronkę, jak większość ludzi chętnie oglądam filmy a tutaj znaleźć można wiele wskazówek i ciekawych opinii:) Bardzo lubię musicale ale nie ukrywam, że bardzo zainteresowaliście mnie filmem „Manchester by the Sea” i to jego obejrzę w pierwszej kolejności! Będę tu zaglądać 🙂 Pozdrawiam Was!

    PS Dziękuję za komentarz na blogu 🙂

    • Serdeczne dzięki, zapraszamy! My również będziemy wpadać do Ciebie z wizytą, bo lubimy dobre blogi podróżnicze 🙂 A „Manchester by the Sea” szczerze polecamy 🙂

  • kurdę, nie widziałam jeszcze La La Landu, a opinie są tak podzielone, że muszę to obejrzeć 😀 uwielbiam stare musicale, i glównie z tego powodu boję się oglądać nowości, choć możliwe, że nie wyjdę z seansu skrzywdzona. Aaale i tak mam wrażenie, że nawet jak na świetny musical, to film trochę przeceniony, Oscary to tylko potwierdzą 😉

  • Kulinarny Oliwek

    Właśnie uświadomiłam sobie, jak wielkie mam braki filmowe! 😉

  • Pingback: Wpadka i Trump. Jak zapamiętamy Oscary 2017 - Para na film()

  • Pingback: Filmowy marzec: na co wybrać się do kina? - Para na film()

Top