Loading

Przed wami jedyny słuszny ranking najlepszych filmów, które w 2016 roku miały swoją premierę w polskich kinach. W jury znalazły się dwie osoby, a więc można powiedzieć, że jest też obiektywny. Co do pierwszego miejsca nie mieliśmy wątpliwości. Przy kolejnych już musieliśmy powalczyć, więc w efekcie każdy z czegoś zrezygnował. Im bliżej podium, tym bardziej wyrównany poziom – cała pierwsza piątka to kinowa ekstraklasa.

10. Deadpool

deadpool_para_na_film

Konrad: Ryan Reynolds bardzo się starał, by ten film powstał tak jak sobie to wymyślił. Nagrał próbny fragment, a później zaangażował się w genialną kampanię promocyjną – Deadpool był wszędzie. To także on namówił producentów, by film powstał w kategorii wiekowej R, a więc dla ludzi od 17 roku życia. Ryzyko się opłaciło, bo i tak na siebie zarobił. Nie zliczę, ile produkcji zostało zepsutych przez dostosowanie ich do najmłodszych widzów. Sam film, to w gruncie rzeczy głównie zbiór skeczy i zabawy z widzem w burzenie czwartej ściany. Czasami stara się być aż za fajny. Taki kumpel, który opowiada dobre dowcipy, ale czasami nie wie, kiedy przestać.

Olu: Jeśli stwierdzicie, że “Deadpool” balansuje na granicy przekozaczenia, a nawet ją przekracza, teoretycznie byłabym skłonna zgodzić się z Wami. W praktyce jednak w niczym nie umniejszyło to mojej przyjemności oglądania. Ekranizacja komiksu Marvela z definicji już będzie przerysowana. Poza tym film ma parodystyczne zacięcie, dzięki czemu wolno mu więcej. “Deadpool” bezlitośnie punktuje kolejne schematy kina akcji, sposobu przedstawiania superbohaterów i absurdy hollywoodzkich standardów. Kategoria wiekowa R czyni reżysera wolnym – i wulgarnym, ma się rozumieć – dlatego nawet nie próbujcie, jeśli w takiej konwencji nie gustujecie.

9. Sausage Party

maxresdefault-2

K: To zapewne najbardziej kontrowersyjna pozycja, ale my się swojego gustu nie wstydzimy! Jak ktoś lubi kreskówki takie jak „South Park” i „Family Guy”, a do tego humor po bandzie pełen nawiązań do popkultury, to także kupi tę animowaną komedię dla dorosłych. Swoją drogą, to ciekawy jestem, ilu rodziców zabrało swoje pociechy na „Sausage Party”, a nieuważna obsługa kina przepuściła na salę. Powinni postawić jakieś ukryte kamery i nagrywać całe rodziny uciekające w popłochu.  Seth Rogen i spółka to gwarancja chorego poczucia humoru.

O: Widzowie nie pokochali kiełbasek… A nam smakowało! U mnie zadziałało kilka czynników:

  1. Zamiłowanie do alternatywnych światów stworzonych na bazie już istniejącej rzeczywistości. Ktoś wreszcie zdał sobie sprawę, jaki potencjał osobowościowy kryją sklepowe półki!
  2. Uwielbienie dla animacji w ogóle. Dziecinne też lubię, ale dorosłe – takie, na które berbecie nie mają wstępu, a ja tak – tym bardziej.
  3. Nerwica natręctw, która każe mi ciągle mimo woli wyobrażać sobie, że każdy przedmiot i/lub jedzenie tak naprawdę myśli, czuje i przeżywa. Coś okropnego.

8. Królestwo

Królestwo_para_na_film

K: Tyle filmów trafiło do kina, a my w dziesiątce najlepszych umieszczamy dokument o zwierzętach? Tak jest! Pewnie wiele osób odpuściło sobie seans, bo „Grażyna, pogięło cię, płacę za kablówkę, a masz tam przecież Animal Planet”. „Królestwo” to kino szalenie efektowne. Gdy już zaczynamy się nudzić na kolejnych blockbusterach, w których niszczone są całe planety, to efekciarstwo filmu dokumentalnego o lesie jest czymś zupełnie nowym. Nie mam wątpliwości, że większość ujęć było skrupulatnie zaplanowane, ale co z tego. Mi tam nawet brakowało 3D. Aż chce się pójść do lasu.

O: Dawno dawno temu był taki czas, kiedy nie musielibyśmy chodzić do kina, żeby podziwiać niczym niezmącone piękno natury. Nie musielibyśmy, gdybyśmy wówczas istnieli (o kinach nie wspominając). Znakomity dokument bezkompromisowo pokazuje zachłanność i egoizm człowieka, który za wszelką cenę poprawia jakość swojego życia i podporządkowuje sobie otaczający go świat. Takie jest niewesołe przesłanie “Królestwa”. Ale nie spodziewajcie się przykrego seansu zakończonego poczuciem winy (no, może troszkę) – zanim człowiek obali Królestwo Fauny i Flory, będziemy podglądać leśne stworzenia, jakbyśmy byli jednymi z nich. Discovery Channel w wersji kinowej, a nawet z namiastką fabuły.

7. Pokój

room

K: Najbardziej skromny film wśród wszystkich, które w ubiegłym roku walczyły o Oscara w najważniejszej kategorii. Pieniądze to nie wszystko – moim zdaniem był najlepszy. Ciężki temat, który z reguły nie przybijał się do szerokiej publiczności. Rozpisana praktycznie na dwie osoby historia o woli przetrwania, poświęceniu i odkrywaniu życia na nowo. Dobra kreacja Brie Larson i wielka rola małego Jacoba Tremblaya, który po tym filmie zaczął robić coraz większą karierę. Jak się nie zagubi, o co tak łatwo u młodych aktorów, to jeszcze o nim usłyszymy.

O: Zaczyna się robić nieco poważniej. Na 7. miejscu mamy bowiem film, który według mnie zasłużył w ubiegłym roku na Oscara wraz z aktorami, którym w moim mniemaniu ten Oscar się należał. Należałby, gdyby te nagrody znaczyły tyle, ile próbuje nam się wmówić, że znaczą. Do rzeczy. Film pokazuje zarówno życie więzionej od kilku lat kobiety wraz z poczętym z gwałtu synem, jak również to, jak nieoczywista może być interpretacja frazesu “żyli długo i szczęśliwie”. Na poziomie dosłownym mamy emocjonujący dramat psychologiczny i thriller, a ponad nim możemy doszukać się metafor dzieciństwa i rozważań na temat poczucia bezpieczeństwa.

6. Przełęcz ocalonych

przelecz_ocalonych_para_na_film

K: Wygląda na to, że Mel Gibson na dobre powrócił do pierwszej ligi. Historia żołnierza, który odmówił strzelania do wroga jest tak niewiarygodna, że gdyby nie wydarzyła się naprawdę, to nikt nie uwierzyłby w wydarzenia przedstawione na ekranie. Sami twórcy nawet nie pokazali niektórych autentycznych wątków na polu walki, bo uznali, że widzowie uznają je za kłamstwo i pudrowanie historii. Tak efektownego kina wojennego nie było na ekranach od czasu „Szeregowca Ryana”, a zostało zrobione za o wiele mniejsze pieniądze.

O: Mel wykorzystał szansę powrotu do łask Hollywood, którego może za bardzo nie kocha, ale którego potrzebuje. Jak widać zapalczywość i konserwatywne poglądy Mela mogą być użyte jako amunicja w słusznej sprawie. W tym wypadku – upamiętnienia niezwykłej historii Desmonda Dossa – pacyfisty, głęboko wierzącego adwentysty, który na własne życzenie znalazł się w ogniu walki bez broni. Przyznam, że w kinie skręcało mnie momentami od papierowych dialogów i zbyt wysokiego stężenia patosu. Ale do czasu, kiedy rzeczywistość przerosła wszelkie scenariusze. I tutaj już wyrazistość Gibsona i jego zamiłowanie do scen mocnych i symbolicznych znalazły pełne uzasadnienie. Nagle znajdujemy się w samym środku bitwy, a ten sam Desmond, który początkowo naprawdę może irytować, sprawia, że widzimy w nim nadczłowieka.

5. Wołyń

wolyn

K: W tym roku w kraju nad Wisłą nie było ważniejszego filmu. Na całe szczęście za temat ludobójstwa na Wołyniu zabrał się Wojciech Smarzowski, dzięki czemu otrzymaliśmy wiarygodną historię bez wybielania Ukraińców lub Polaków – tutaj nie ma dobrych i złych. Jest tylko nacjonalizm, który prowadzi do wielkiej tragedii. Poruszające, przemyślane kino – od szczegółowej ekspozycji po finalną rzeź. Nie epatuje przemocą, ale jednocześnie pokazuje wydarzenia takie, jakimi były naprawdę. Zostaje z widzem jeszcze długo po wyjściu z kina.

O: Wojciech Smarzowski cały czas podnosi sobie poprzeczkę. „Wołyń” to film bardzo potrzebny, a jednocześnie wyczekiwany. Twórca „Domu złego” wytrzymał presję. Nie ma tu miejsca na zachowawcze półprawdy, na przemilczanie faktów. Jednocześnie reżyser podjął udaną próbę wniknięcia w przyczynę nieludzkiej rzezi, dzięki czemu przez większą część filmu poznajemy genezę konfliktu, dostrzegając w jak skomplikowaną mozaikę układały się stosunki polsko-ukraińskie. Sceny ludobójstwa natomiast są dokładnie tak drastyczne, jakie powinny być. Uświadamiają nam, co przeżyli Polacy, którzy modlili się wówczas o „zwykłą” śmierć od kuli.

4. Nowy początek

nowy_poczatek_para_na_film

K: O takie science fiction walczyłem. Niech ekranizują kolejne opowiadania i powieści, bo scenarzyści sami z siebie rzadko wpadają na tak dobre pomysły. Niespieszna fabuła, która polega głównie na próbach rozmowy z obcymi – bez wojen światów i niszczenia całych miast. Tutaj efekty specjalne służą historii, a nie odwrotnie. I wreszcie okazuje się, że w kontakcie z kosmitami są potrzebni także humaniści, a nie tylko inżynierowie. Drodzy poloniści, jest szansa, że na wojnie z obcymi nie będziecie robili wyłącznie za mięso armatnie, ale też sobie pogłówkujecie i posiedzicie w ciepełku.

O: Wyciszony i mądry film sci-fi. Szlachetny przedstawiciel swojego gatunku, jedna z tych produkcji, które nie epatują efektami specjalnymi na oślep i bez pomysłu, a wizja przyszłości w nich zawarta służy jako lustrzane odbicie teraźniejszości lub meandrów ludzkiej natury. Film nobilituje lingwistykę jako gałąź nauki i przypomina nam, że oprócz świata liczb i wzorów matematycznych, to właśnie języki kryją w sobie odpowiedzi na chodzące nam po głowach pytania. I chyba właśnie to urzekło mnie w nim najbardziej. To oraz zaskakujące zakończenie tłumaczące nastrój niepokoju towarzyszącego nam przez cały ten czas. I Amy Adams.

3. Ostatnia rodzina

ostatnia-rodzina-2

K: Polski film na podium. No kto by się spodziewał? Z pewnością nie ignoranci, którym wydaje się, że polskie kino skończyło się na „Kilerze”, a teraz tylko Ameryka, panie. Absolutnie brawurowe kreacje Andrzeja Seweryna i Dawida Ogrodnika (jest jakiś lepszy polski aktor w jego wieku?) w rolach starego i młodego Beksińskiego. Kino gatunkowe najwyższej próby: akcja płynnie posuwa się do przodu, a komedia spotyka z dramatem. Film biograficzny bez zadęcia, za to naprawdę miejscami zabawny i wzruszający. W 2014 mieliśmy „Bogów”, w 2016 „Ostatnią rodzinę”.

O: Zapomnijcie na chwilę o mrocznych zamczyskach i wizjach piekła. Prawdziwe jego czeluścia znajdują się w blokach na warszawskim Służewie. Zamiast piekielnego ognia wokół unoszą się kłęby papierosowego dymu, rządzi dwóch diabłów (jeden dochodzący, mieszkający po sąsiedzku), a pomiędzy nimi dwoi się i troi pokutnica Zofia. Dwie nieprzęciętnie zdolne i nieprzęciętnie trudne osobowości w jednym mieszkaniu powodują nieustanne napięcia. Warto pamiętać, że to bardziej kreatywna wariacja na temat życia artystycznej rodziny niż wierna biografia Beksińskich. A przede wszystkim – jak wskazuje tytuł – film o rodzinie, czyli “gronie ludzi, którzy tak jak się lubią, tak i się nie znoszą”, jak powiedział Zdzisław Beksiński.

2. Lobster

lobster_para_na_film

K: Kto widział poprzednie filmy Lanthimosa, nie powinien być zaskoczony fabułą „Lobstera”. Zmiana języka z greckiego na angielski i zaangażowanie gwiazd światowego formatu nie sprawiły, że reżyser dostosował się i zmienił styl. Po raz kolejny stworzył film, który powinien być puszczany studentom psychologii i socjologii. Zaprezentował smutną wersję przyszłości, w której nie ma miłości, a coś na kształt biura matrymonialnego dopasowuje do siebie partnerów nie zwracając uwagi na emocje. Osoby samotne są traktowane jak zwierzęta, na które urządza się polowania. Komentarz współczesności pod płaszczykiem przyszłości. Spotykają się tutaj czarna komedia, surrealizm i antyutopia.

O: Filmy Lanthimosa są przykre, brutalne i szalenie niewygodne do oglądania… a jednak ciężko oderwać od nich wzrok i chce się więcej… Tym razem grecki reżyser stworzył antyutopijny świat owładnięty dyktaturą związków. Kolejny film pozornie oddalony od naszej rzeczywistości, a tak naprawdę niepokojąco się z nią zazębiający. Colin Farrell znowu sprawił, że o mały włos, a zapomniałabym, że za nim nie przepadam. Z jednej strony mamy opresyjne społeczeństwo, które samo sobie nie pozostawia wyboru. Z drugiej – równie opresyjną opozycję zbuntowanych singli. Nie ma wolności, są tylko dwie strony usiłujące narzucić jednostce jedynie słuszny model życia.

1. Zwierzęta nocy

amy-adams-in-nocturnal-animals

K: Lubię to uczucie, gdy idę na kolejny „jakiś” film, a wychodzę z kina ze świadomością, że właśnie zobaczyłem arcydzieło. Już same napisy początkowe zwiastują coś nieszablonowego: pojawiają się na nich tańczące, nagie panie. Aha, zapomniałbym – są chorobliwie otyłe. Reżyserem tego dzieła jest projektant mody, co wyjaśnia, dlaczego film został wizualnie tak dopieszczony.

Zwierzęta nocy mają kompozycję szkatułkową: oglądamy film w filmie, a dokładnie to wizualizację czytanej książki przez główną bohaterkę. Niemal do końca nie wiemy, która z rzeczywistości jest ważniejsza, czy mają na siebie jakiś wpływ. Sam film balansuje zresztą między różnymi gatunkami: od thrillera na wzór „Funny Games” przez czarną komedię po kino zemsty. Po drodze zadaje pytania o kondycję współczesności, o nasze ambicje, o granice między dobrem, a złem, o normy społeczne… Trudne pytania, na które najchętniej nie poznalibyśmy odpowiedzi, bo wygodniej żyć w ignorancji. Nie ma tak łatwo – „Zwierzęta nocy” przywalą prawym sierpowym i jeszcze skopią cię, gdy będziesz leżał i błagał o litość.

O: Kiedy tknięta dobrym przeczuciem wyciągałam Konrada na „Zwierzęta nocy” do kina, nie umiałam krótko odpowiedzieć mu na pytanie „o czym jest?”. Odpowiedź przyszła później. To film o obliczach przemocy. Na pierwszy rzut oka mamy dwie historie – jedna w czasie rzeczywistym dopowiedziana retrospekcją, a druga na kartach powieści. Gdy jednak przyjrzymy się bliżej, odkryjemy, że piękne, sterylne galerie i domy nowojorskich elit oraz wyludniona, surowa przestrzeń Teksasu mają ze sobą wiele wspólnego. Witamy w świecie, gdzie cynizm i bezwzględność interpretuje się jako zaletę, a wrażliwość i emocjonalność uważa się za słabość. Gdzie jedyną drogą do sprawiedliwości jest wyrządzenie komuś krzywdy. Siłą „Zwierząt nocy” jest ukazanie mechanizmu terroru i przemocy w wykonaniu wyrachowanych emocjonalnych analfabetów.

Projektant mody jako reżyser… Jeszcze jeden tak znakomity film Toma Forda, a zacznę analizować pokazy mody pod kątem metafor i ukrytych znaczeń. Szacunek za dobry smak i zaangażowanie do filmu Aktorów O Ciekawych Twarzach. Nie tylko naładowany emocjami duet Gyllenhaal-Adams, nie trio, a cały kwartet zasługuje tu na uznanie. Nie byłoby końcowego efektu bez szaleństwa w wykonaniu Aarona Taylora-Johnsona i tajemniczości ekscentrycznego szeryfa granego przez Michaela Shannona. Dopełnienie dla estetycznych i przerażających kadrów stanowi przepiękna muzyka Abla Korzeniowskiego.

Wyróżnienia

Oprócz naszej Złotej Dziesiątki prezentujemy jeszcze kilka kategorii honorowych, bez których ten ranking nie byłby dla nas kompletny.

Najlepszy serial: Młody papież

K: Kto spodziewał się, że ten głośny serial pójdzie prostą ścieżką byle tylko wzbudzić kontrowersję, ten był w błędzie. Sorrentino stworzył historię niezwykle niejednoznaczną. Jego papież sam mówi, że jest sprzecznością. Warto zobaczyć dla zdjęć, humoru (!) i kreacji Law – geniusz aktorski.

O: Wyspecjalizowany w rolach cynicznych i zadufanych w sobie chłopców, ze swoim urokiem złej postaci z kreskówki Jude Law w połączeniu z majestatem Watykanu i konserwatywnymi poglądami buduje niesamowity efekt. Obraz Sorrentino prowokuje wiele pytań o mroki średniowiecza w XXI wieku oraz o to, czy świętość może przytrafić się ludziom tak nieznośnym jak bohater tytułowy. Młody papież jest nieprzewidywalny – uduchowiony i konserwatywny, kruchy i zdeterminowany. Zjawiskowe charakterystyczne dla Sorrentino kadry sprawiają, że serial to uczta dla oczu.

Największe pozytywne zaskoczenie: Za niebieskimi drzwiami

K: Polski film fantastyczny dla dzieci. Udało się coś, co po samym zarysie skazałbym na porażkę. Może efekty to nie jest światowa czołówka, ale wstydu też nie ma. Poza tym, nie one są tutaj najważniejsze, a udana historia, która potrafi autentycznie przestraszyć i zaskoczyć.

O: “Za niebieskimi drzwiami” reprezentuje bardzo odważny i rzadko spotykany w Polsce mariaż gatunkowy: fantastyka dla młodzieży. Powieść Marcina Szczygielskiego została przełożona na mądry i wartościowy scenariusz. Niepozbawiony dłużyzn, ze słabszymi momentami realizacyjnymi, to fakt. Ale drobne zgrzyty nie przesłaniają całościowego wrażenia ukorowanego zresztą całkiem zgrabnym twistem.

Największe rozczarowanie: Zły Mikołaj 2

K: Ja wiem, że sequele z reguły są słabsze, ale to co tutaj zrobiono przechodzi ludzkie pojęcie. Zaangażowali gwiazdy z udanej jedynki, a zrobili film na poziomie zapomnianego DVD w koszu w Tesco. Żałosne i kompletnie niezabawne.

O: Miałam wrażenie, że twórcy wypuścili stery z rąk i pozwolili reżyserować kontynuację głównemu bohaterowi, który choć widać, że jest wdzięcznym materiałem na Grincha dla dorosłych, sam w sobie zrobi wszystko, żeby zsabotażować Wam zabawę. Co się stanie z wulgarną nihilistyczną komedią, z której wyciśnie się cały humor? Otóż powstanie coś bardzo smutnego. Bywa, że coś jest nieintencjonalnie zabawne, a tutaj mieliśmy nieintencjonalnie smutny film. Ałć. A tak lubię Thortona po “Fargo” 🙁

Najlepszy aktor: Jake Gyllenhaal

K: Co roku dwoi się i troi, by zdobyć Oscara i tworzy naprawdę doskonałe kreacje. W 2016 pojawił się w „Zwierzętach nocy”. Ma potencjał na nowego DiCaprio, który też bardzo długo czekał na swoją statuetkę. Nie przejął po nim pałeczki tylko dlatego, że nikt na świecie nie wie jak prawidłowo wymawia się jego nazwisko.

O: Jake potrafi przeobrażać się dla potrzeb roli niemal przekraczając ograniczenia ciała, ale to psychologiczna wiarygodność, jaką nadaje każdej swojej postaci, sprawia, że zaliczam go do grona aktorów wszechstronnych. Jake sportretuje nadwrażliwca i psychopatę, delikatnego chłopaczka i twardziela, potrafi udźwignąć również rolę everymana i amanta, chociaż warunki fizyczne predestynują go do grania postaci charakterystycznych. Szkoda, że pewnie znowu zostanie pominięty przy wszystkich nominacjach, bo mało kto wie, jak wymówić jego nazwisko 🙁

Najlepsza aktorka: Amy Adams

K: Dwa świetne filmy: „Zwierzęta nocy” i „Nowy początek”, a w nich dwie świetne role Amy Adams. W 2016 roku zagrała też w „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”, ale umówmy się, że to się nigdy nie wydarzyło.

O: W tym roku nieoczekiwanie dla siebie samej przeszłam z Klubu Sceptyków Amy Adams do Klubu Miłośników Amy Adams. Okazało się, że wyciszona Amy jest w stanie zaprezentować nam cały wachlarz emocji. Potrafi się przeobrażać, bywa atrakcyjna, bywa bardzo zwyczajna. A ten rok należał do niej. Dwa filmy z najwyższej półki. Dwie hipnotyzujące role.

Najlepsza scena erotyczna: Sausage Party

K: Oto sposób, by w kinie obejrzeć mocne porno. To, że zamiast ludzi są serdelki i inne bułeczki niewiele zmienia. Sekwencja gang bang w tej szalonej animacji jest tak amoralna i perwersyjna, że polecam ją z całego serca.

O: Zapomnijcie o „Nimfomance”. Zapomnijcie o wszystkich przekraczanych barierach obyczajowych w kinie. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby czerwienić się na widok tego, co rozgrywa się w ostatnich scenach “Sausage Party”. 

Film, który nas podzielił: Zwierzogród

K: Jak dla mnie to kolejna animacja, która tutaj puści oko do dorosłego widza, tam nawiąże do klasyki, ale ostatecznie niczym się nie wyróżni. Sama historia mnie nie wciągnęła, może dlatego, bo nie przepadam za kryminałami. Przyjemnie się ogląda, ale szybko zapomina.

O: Zwierzogród to produkcja, którą za wszelką cenę chciałam wcisnąć do rankingu, ale Konrad się nie zgodził 🙁 A moim zdaniem to najlepszy film animowany mijającego roku. Utopijny świat zwierząt, gdzie wszystkie zwierzęta mogą koegzystować bez obaw, że zostaną zjedzone, nie jest wolny od problemów, uczciwie przez twórców zasygnalizowanych. Każdy wizualny szczegół ich rzeczywistości został pieczołowicie dopracowany. Konwencja buddy movie jest tutaj uwiarygodniona poprzez chemię między głównymi bohaterami, chociaż zdaję sobie sprawę, że brzmi nieco creepy, gdy sugeruję międzygatunkową miłość między królikiem a lisem, ale ta sama sugestia w filmie, o dziwo!, nie razi.

NAJLEPSZY FILM WEDŁUG UŻYTKOWNIKÓW WYKOPU  

Odpowiedź poznacie klikając w poniższy link:

Najlepsze filmy 2016 roku według użytkowników Wykopu

Jeśli, tak jak my, interesujesz się filmami i spodobał Ci się powyższy tekst, to polub też naszą stronę na Facebooku i zacznij nas śledzić na Twitterze.

Przeczytaj jeszcze to

  • MADEMOISELLE

    Aż wstyd się przyznać, ale nie oglądałam żadnego z nich… Czas mi nie pozwalał, niestety. Ale skusiłabym się na pozycję numer 1 – wydaje się być naprawdę ciekawa!

    Pozdrawiam ♥,
    MADEMOISELLE BLOG

  • Z tych filmów widziałam tylko Sausage Party, jednak muszę stwierdzić, że to nie jest mój typ 🙂 Na pewno chcę zobaczyć Wołyń i Młodego Papieża.

  • Pospolita Ola

    Muszę przyznać, że widziałam tylko kilka filmów z całego zestawienia, ale większość planuję obejrzeć! Zwierzogród bardzo mi się podobał, może ze względu na to, że bardzo lubię filmy animowane 🙂
    http://pospolitaola.blogspot.com/

  • Dominika Ławicka

    Koniecznie muszę zobaczyć „Zwierzęta nocy” – uwielbiam Amy Adams (jest świetna, bardzo charakterystyczna i niezwykle utalentowana, klasa sama w sobie) oraz „Ostatnia rodzinę”. Poza tym bardzo ciekawi mnie film „Za niebieskimi drzwiami”. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w Nowym 2017 Roku!

    • Dziękujemy i w nowym roku życzymy samych wspaniałych chwil 🙂

  • Deadpool, Pokój i Lobster wpisuję na listę filmów do obejrzenia w 2017r.

  • „Zwierzęta nocy” ostatnio nadrobiłam i całkowicie się zgadzam – porwał mnie ten film, w pełni zasłużone miejsce. Żałuję, że jeszcze nie mam za sobą „Pokoju” i „Wołynia”, ale na pewno nadrobię to w najbliższym czasie 🙂

  • Anna Sycz

    Od jakiegoś czasu Colin Farrell zaczął przekonywać mnie do siebie graniem w co raz dziwniejszych filmach. Po Lobsterze pomyślałam, że uwielbiam go za tą dziwaczność postaci – po „Solace”(nie wiem, czy już macie je w Polsce) jednak wróciłam do zdrowego dystansu 😉 Niestety wyjechałam z Polski jeszcze przed wyjściem Wołynia i tego, jak i braku ostatniej części Pitbulla ogromnie żałuję. Miejmy nadzieję, że uda nam się nadrobić zaległości w Polskich filmach gdy przyjedziemy z wizytą.

  • Deadpool <3 bardzo udaną, premierową ekranizacją Marvela był też Doktor Strange. A Zwierzogród jest ważny w sumie przez zakamuflowane tam kwestie rasizmu i podziałów społecznych. No i proszę państwa, Łotr 1! nie można było się po tym niby niczego nowego spodziewać, ale to baardzo dobry film wojenny! no, przynajmniej w drugiej połowie, pierwsza ciut nudzi 😉

Top