Loading

Brighton, gdzie odbyła się 19. edycja festiwalu, bynajmniej nie okazała się przysłowiowym Waterloo dla szwedzkiego kwartetu… Zwycięska Abba to chyba najsłynniejszy zespół eurowizyjny, jeden z niewielu, który kariery na Eurowizji nie skończył, lecz zaczął…

https://www.youtube.com/watch?v=3FsVeMz1F5c

Spektakularny i na dodatek długofalowy sukces Abby (choć szczyt popularności osiągnęli przecież parę lat później), spowodował, że na Eurowizji przybyło zespołów silnie inspirujących się szwedzką grupą, zarówno jeśli chodzi o sceniczną prezencję, jak również rytm i melodię. Przepis na sukces okazał się na tyle skuteczny, że w 1976 roku wygrywa zespół Brotherhood of Man, który nie uniknął sugestii na temat analogii z Abbą. Piosenka “Save Your Kisses For Me” została zapamiętana i nawet jeśli tytuł ani nazwa grupy nic Wam nie mówi, istnieje spore prawdopodobieństwo, że poznacie tę bezpretensjonalną melodyjkę. Trudno jednak pozbyć się skojarzeń z Abbą podczas oglądania i słuchania ich występu.

Na wypadek, gdyby ktokolwiek pomyślał, że wówczas Eurowizji nie zaczęli podbijać kosmici, spieszę z Dżyngis-chanem. Niemieckim Dżyngis-chanem. Nowego imperium nie stworzył, ale 4. miejsce na Eurowizji w 1979 roku zdobył.

https://www.youtube.com/watch?v=eAEUrp2V4ss

Gdyby popatrzeć na Eurowizję przez pryzmat europejskich standardów, można dojść do wniosku, że  lata 70-te skończyły się nań gdzieś w roku 1983. Wówczas na czołowe miejsca festiwalu nagle zawitały lata 80-te, a miejsce hippisowskiej swobody zajęła wystylizowana drapieżność i garniaki z poduchami w ramionach. Z każdym kolejnym rokiem obserwujemy ekspansję tapirów, cekin, disco i odpowiedniki naszego późniejszego Papa Dance. Trudny czas. Muzyka w tym przerysowaniu i odurzaniu się kiczem wydaje się być mało znaczącym dodatkiem. O piosenkach z tego okresu chyba mało kto pamięta.

W drugiej połowie lat 80-tych pojawia się jednak tendencja powracania do bardziej klasycznego popowego repertuaru. I chyba właśnie ta fala w 1988 roku wyniosła na pierwsze miejsce Celine Dion, której “Ne Partez Pas Sans Moi” zwyciężyło 1 punktem różnicy. Co na Eurowizji robi Kanadyjka? Reprezentuje Szwajcarię. Trzeba przyznać, że jej głos wybija się na tle konkurentów, ale również pozostałych zwycięzców.

Na przełomie lat 80-tych i 90-tych w dalszym ciągu pojawiają się piosenki w konwencji klasycznego popu, a ich wykonawcy przejawiają  elegancję w ubiorze – oczywiście elegancję w definicji swoich czasów, z charakterystyczną przesadą. Równocześnie disco wciąż ma się dobrze.

W 1994 roku do grona państw występujących na Eurowizji dopuszczono Polskę. Jakby tego nieprawdopodobnego zaszczytu było mało, dostrzeżono Edytę Górniak, która o mały włos nie wygrała z piosenką “To nie ja byłam Ewą”. Zdaniem niektórych pierwsze miejsce stałoby się faktem, gdyby nie fakt, że artystka na próbie zaśpiewała fragment piosenki po angielsku, podczas gdy wówczas można było śpiewać tylko w swoim ojczystym języku. Polskiej ekipie udało się wybłagać, żeby nie dyskwalifikować Polki, co spotkało się z dezaprobatą jurorów z niektórych państw, którzy w ramach protestu nie przyznali Edycie punktu. Inna teoria głosi, że Polski nie było stać na czynienie honorów zwycięzcy, to jest organizację kolejnej edycji u siebie. Tak czy siak wygrywają dwaj panowie śpiewający, że byli rockandrollowymi dziećmi. Jak to się ma do pełnego pasji wykonania Edyty? Ocenę zostawiam Wam:

Kolejna strona: jak nie doceniono naszych artystek na Europejskich Dożynkach, Brainstorm, jak t.A.T.u się obraziły na Eurowizję, dzikie tańce i potwory.

Strony: 1 2 3 4 5

12 thoughts on “Europa da się lubić, czyli eurowizyjne guilty pleasure

  1. Można jeszcze na UCZESTNIKA SZALONEJ ZABAWY NAUK SPOŁECZNYCH, umiejscawiając każdy z utworów w jakimś chorym kontekście kulturowym i zastanawiając się nad psychologicznym aspektem każdego z uczestników, przegryzając to socjologicznym bełkotem o tym, jaki wpływ ma ten konkurs na społeczeństwo Polecam, 100/12 zabawy

  2. A ja Eurowizję lubię. Nie zawsze oglądam, w tym roku nawet niespecjalnie się tym interesuję, ale kocham muzykę i lubię jej posłuchać w takim wydaniu. Zwisa mi, czy to wstyd i obciach, dla mnie Eurowizja ma coś w sobie i kojarzy się z latami ’90, kiedy zasiadałam przed TV z mamą i bratem i ekscytowałam się ideą głosowania międzynarodowego 🙂

    1. Ostatnio prześledziłam wszystkie wygrane i rozwój Eurowizji przez te 50. lat. Tegoroczna wygrana to dla mnie taki mały powrót do początków historii tego konkursu, kiedy dominował minimalizm. Odnoszę wrażenie, że Eurowizja 2017, z małymi wyjątkami i z tą całą jej różnorodnością muzyczno – kulturową miała poziom dobrej 4, jak na taką ilość krajów. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

  3. Oglądałam jako dziecko – tę jedną edycję, kiedy Edyta zajęła drugie miejsce 😉 I sądząc po doniesieniach medialnych przez ten czas chyba zbyt wiele nie straciłam 😉

  4. Oglądam prawie rok w rok, z miłości do muzyki, ciekawości. Uczestnictwo Polaków w tym konkursie nie ma na to żadnego wpływu.

    Doskonale pamiętam czasy Lordi, Brainstorm:)

    To dzięki Eurowizji przez 1,5 roku non stop zapętlałam Loreen. Z resztą do dziś cenię ją jako artystkę, jej aktualne utwory wywołują ciarki, nie mniejsze od Jamali.

    Poza tym najlepsze piosenki po konkursie sztormują nasze listy przebojów i stacje radiowe.

    Ps. Dziękuję za ten wpis i tę nutkę historii.

    Pozdrawiam,
    M.

    1. Dobre przykłady – każdy z wymienionych przez Ciebie artystów po Eurowizji rozwinął skrzydła 🙂 Dzięki za cenny głos w sprawie i miło, że przedstawiony przeze mnie rys historyczny festiwalu Cię zainteresował – obawiałam się, że nikt przez niego nie przebrnie z uwagi na objętość 😀

Comments are closed.

Top