K.: Żeby nasza opinia była miarodajna, to czas na minusy! A właściwie jeden minus, no może 2, ale ile można wymagać za 42 złote miesięcznie? Fajnie, gdyby karta była powiązana z rabatami np. w barku kawa 10 procent taniej – niby niewiele, ale zawsze coś. Drugi minus, już trochę na siłę, to wpływ Unlimited na moją psychikę (może jednak nie taki mały ten minus?). Chodzi mi o to, że zaczynam odpuszczać sobie seanse w innych kinach. W Cinema City nie grają wszystkiego, więc zobaczenie “Manchester By The Sea” (MANCHESTER BY THE SEA!) wiąże się z dodatkową opłatą w innym miejscu, a wpada się w pułapkę myślenia “płacę abonament za kino, to nie będę płacił za filmy w innych miejscach”, ale o tym szerzej wypowie się Ola na trzech najbliższych stronach.
O.: Postaram się względnie lapidarnie ubrać moje myśli w słowa 😉 Otóż, jeśli dobrze pamiętam, w ramach podpisania cyrografu z Cinema City ominęły mnie m.in. następujące seanse:
- Ja, Daniel Blake (nie był wyświetlany w lubelskim CC)
- Służąca (jw.)
- Życie animowane (jw.)
- Elle (jw.)
- Toni Erdmann (z tego co widziałam, był JEDEN seans. Odkryliśmy go z Konradem w ostatniej chwili, więc już było po zabawie)
- wspomniany Manchester By the Sea
- Ja, Olga Herzigowa
- Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie
Powiecie pewnie: “ale skoro karnet jest ważny w całej Polsce to co ci szkodziło jechać do Warszawy/Krakowa i obejrzeć? A jeśli nie było grane w CC to mogłaś pójść do konkurencji lub do kina studyjnego”. Owszem, gdyby moje wydatki na kulturę sponsorował Dżin z lampy Aladyna lub minister kultury.

O ile warszawiacy dopłacają do Unlimited, o tyle mieszkańcy pozostałych miast co miesiąc wydają po równo. I jest mi przykro, bo płacąc tyle samo co np. mieszkaniec Łodzi, jestem skazana na ograniczony wybór. I jak na złość nierzadko dotyczy to filmów, na których mi szczególnie zależy.
K.: Im większe miasto, tym ma więcej przeróżnych atrakcji i widocznie więcej filmów. Nie ma w tym nic dziwnego. Wątpię żeby fanatycy kina w Świdniku byli oburzeni tym, że w Lublinie grają więcej filmów.
O.: Halo halo! Nie porównujemy kina studyjnego LOT do Goliata, jakim jest sieć kin Cinema City! Dodajmy też, że w Lublinie są DWA kina CC i jedno z pierwszych poza Warszawą 4DX, co by sugerowało, że Lubelszczyzna nie znajduje się na szarym końcu priorytetów firmy. Stąd moje zdziwienie.
A obecny stan oznacza, że ni mniej, ni więcej, płacąc tyle samo za tę samą usługę w różnych miastach dostaniecie ciut inną ofertę. Widać tendencję do pomijania filmów nieanglojęzycznych, to one przepadają w pierwszej kolejności. Trudno się godzić z niektórymi brakami widząc jednocześnie „Jak zostać kotem” nieznikające z repertuaru miesiącami.
Czasami znanego i wartościowego tytułu w ogóle nie można zobaczyć w CC. Zdaję sobie sprawę, że wiele zależy od dystrybutorów, ale mam mój mały naiwny apel do Cinema City: walczcie o wartościowe filmy. Ktoś może powiedzieć: „Ale to przecież multipleks, czego oczekujecie?”.
K.: No ja bym tak powiedział.
O.: Wydaje mi się jednak, że kino, które występuje z tak fajnym programem lojalnościowym i stwarza ofertę dla miłośników kina, ma większe ambicje i nie nastawia się tylko na okazjonalnych kinomanów, gimnazjalistów lub zakochane pary, dla których seans w kinie ma charakter pretekstowy. Zakładam, że wraz z Unlimited Cinema City otwiera się na widzów, których interesuje coś więcej niż mainstream mainstreamów i blockbustery.
K.: Moim zdaniem to błędne podejście, bo w kinie potrafią liczyć pieniążki i to jaki mamy repertuar, to wypadkowa tego jaki dystrybutor kupi film i na jakie filmy chcą chodzić Polacy. To tak jakbyśmy dziwili się, że TVN puszcza telenowele. Mi się nie podoba, że to samo robi TVP, ale Cinema City, to nie jest państwowa firma i nie ma żadnej misji (jak TVP).

O.: Powtórzę raz jeszcze: moim zdaniem Unlimited jest dla widzów, którzy chcą oglądać COŚ WIĘCEJ. My – posiadacze kart i osoby, które się nad nią zastanawiają – również jesteśmy widzami i chyba nie jest nas tak mało, skoro nabywców karnetów przybywa.
K.: I tak nie wyrabiam się z obejrzeniem wszystkich filmów, więc, o ile żałuję że niektórych nie ma, to jednak przypominam sobie słowa piosenki The Rolling Stones: “You Can’t Always Get What You Want Za 42 Złote Miesięcznie”.
O.: Czasem myślę, że za te 42 zł wolałabym mieć 3 seanse w kinie Bajka, ale te trzy, które sama sobie wybiorę… Ale tylko czasem.
K.: Podsumowując, drogie Cinema City, jak widzicie prawie was nie skrytykowałem i gdybyście zastawiali się nad wręczeniem mi w prezencie przedłużenia karty Unlimited na kolejny rok, to wiecie, gdzie pisać.
O.: Lizus.
Mimo tych moich żalów, gdyby ktoś zapytał mnie, czy warto sprawić sobie taki roczny prezent, odpowiadam: WARTO. Nawet wobec mojego repertuarowego niedosytu cena karnetu jest na tyle korzystna, że ciągle jesteśmy do przodu. Trzeba jednak liczyć się z faktem, że nie mamy tam wszystkiego i że czasem w repertuarze może zabraknąć np. laureata festiwalu w Cannes – zwłaszcza, jeśli mieszkacie w miejscowości mniejszej niż np. Kraków.
Spraw sobie Unlimited, jeśli:– lubisz atmosferę multipleksów – jarasz się nowościami i oglądasz głównie kino amerykańskie – masz blisko do Cinema City – lubisz być na bieżąco – chodzisz (lub zamierzasz chodzić) do kina częściej niż 2 razy w miesiącu |
Przemyśl sprawę, jeśli:– lubisz trochę pohipsteryzować (jak Olu) – gustujesz głównie w kinie europejskim – masz słabość do niewygodnych siedzeń, ciasnych nieklimatyzowanych sal i uroku kameralnych studyjnych kin – urodziłeś się piratem i umrzesz jako pirat |
Olu i Konrad
37 thoughts on “Pół roku z Cinema City Unlimited: czy warto się skusić?”
Comments are closed.
Super! Nie wiedziałam, że polskie multipleksy również wprowadzają karty unlimited. Jakiś czas temu weszłam w posiadanie takiej karty do jednego z francuskich multipleksów i, póki co, jestem zachwycona. Do tej pory spędzałam więcej czasu w teatrze niż w kinie, ale teraz myślę, że trochę się to wyrówna. Podobnie jak w przypadku karty Cinema City, moja francuska karta zwraca się po 2-3 seansach i proponuje różne extra dodatki typu przedpremiery, okulary 3D, darmowe bilety dla osoby towarzyszącej oraz zbieranie punktów lojalnościowych na darmowy popcorn, cole, kawę, bilet itd. Mam nadzieję, dla Was, że z czasem Cinema City poszerzy zakres proponowanych „przywilejów” dla posiadaczy karty. No i repertuar… 😉
Pozdrawiam z Paryża.
Agnès, dzięki za cenny komentarz 🙂 Teraz wiemy, do czego aspirować jako polscy widzowie! Darmowe bilety dla osoby towarzyszącej brzmią aż zbyt pięknie 🙂 Ale punkty lojalnościowe to również bardzo miły dodatek, który wydaje się być całkiem realny, a na którym zyskałoby zarówno kino, jak również widzowie. Ach, gdyby jeszcze zaczęły funkcjonować karnety do teatrów… 😉 Ale póki co cieszymy się tym, co mamy. Salutations!
Super! Wiemy już na kim się wzorować – na francuskich kinach i ich podejsciu do widza 😉 Poza tym, uwazam, ze karta unlimited naprawdę wprowadza wiele dobrego do życia dorosłego kinomana, który niestety jest pozbawiony przywileju znizek w kinie :/ cenowo wyglada to nareszcie dobrze, a i mamy pakiet znikowy do baru kinowego, gdzie ceny zwykly bywac jeszcze wyzsze (sic!)
Niestety w szczecinie nie ma Cinema City 🙁
Miejmy nadzieję, że wkrótce inne kina zaczną brać przykład z CC i również wprowadzą karnety 🙂
Unlimited w CC jest w Wwa za drogie. Do kina chodzę w środy – bilet 15 pln czasem 2 czasem 3 razy w tygodniu. Kupuję online więc sam wybieram miejsca dużo wcześniej. Bilet 16 pln z tą bzdurna opłatą. Unlimited kosztuje 49 więc jest cienko. Trzeba pójść co najmniej 4 razy żeby się zwróciło. W weekendy zasadniczo nie chodzę bo kina przeżywają najazd Hunów. Na razie mi się nie kalkuluje. Szczególnie że czasem naprawdę nie ma na co pójść.
Jak to za drogie, te 7zł to nie robi różnicy biorąc pod uwagę zarobki. Ja mam znajomych z wawy i nikt tam nie robi za 1500 zł. Nie róbmy jaj 😉
Jak ci nie potrzebne 7 złotych miesięcznie to podam mój rachunek i możesz przelewać przez rok. Zgadzasz się ?
Nie uwazam, zeby bylo za drogie – mamy wiecej sieci kin CC, a wiec i wiekszy wybor seansow, dogodnych dat oraz godzin takowych :p coś za cos. Poza tym, tutaj sa tez brane pod uwage zarobki oraz ich wysokosc poniewaz, jak wiemy, w duzych miastach (a juz przede wszystkim w stolicy) zarabiamy wiecej
No jednak nie opłaca się.
– we wszystkich kinach CC jest dokładnie to samo z małymi wariacjami. Nawet prawie o tych samych godzinach.
– Żeby zużyć Unlimited musiałbym pójść na 4 filmy w miesiącu w środy. To znaczy że musiałbym być cztery razy w kinie i trafić na cztery interesujące mnie premiery. Nie pamiętam takiego momentu w ostatnim roku. Najwięcej było 3 razy.
– Nie interesuje mnie jakie ludzie maja zarobki tylko czy mi się to opłaca w stosunku do tego co teraz wydaję. Jak wydaję miesięcznie na kino raz 35 raz 50 a czasami 0 to niestety nie.
– mam wiele innych rozrywek: gry, netfix, showmax, ksiązki więc wydaję na nie bardzo dużo ale jak coś mogę kupić taniej to kupuję taniej.
Pieniążki nie rosną na drzewie.
Ceny w warszawskich mulipleksach są straszne;/ Dlatego ja do kina wybieram się raczej do mniejszych kin studyjnych:) Nad kartą się zastanawiałam, ale nie wiem, czy się skuszę, choć Wasza rozmowa i analiza korzyści mocno mnie przekonują, aby jednak spróbować i ją kupić:)
z ta karta zaczyna sie oplacac chodzic do kina i ceny az tak nie strasza. plus dla cinema city za taka karte. ona jest nieco drozsza w warszawie niz w innych miastach ale to i tak duza oszczednosc dla bywalcow
Pozwoliłem sobie nawet przytoczyć ze trony informacje o zniżkach, żeby nie byc gołosłownym :p 25% RABATU POWYŻEJ 1 ROKU W PROGRAMIE
Masz kartę Unlimited więcej niż 12 miesięcy? Mamy dla Ciebie dobrą wiadomość! Już dziś możesz korzystać z 25% rabatu w barach Cinema City oraz kawiarniach Cinema Cafe. Okaż ważną kartę Unlimited aby uzyskać rabat. Oferta nie łączy się z innymi promocjami.
o czad, myslalam ze to 10%, 25 too juz naprawde duzo! ze znizka na filmy wyjscie do kina naprawde bedzie tanie
Dokładnie, zgadzams ię bez dwóch zdan, a tutaj, z kartą unlimited mamy zniżke 10 % na pierwszy rok za barem kinowym 😉 w kolejnych latach ejst jeszcze lepiej bo od drugiego roku bycia czlonkiem karty znizka siega juz nie 10ciu % a 25%!
25 to naprawde duzo 🙂
Uwielbiam chodzić do kina, ale robię to stanowczo za rzadko. Koniecznie muszę to zmienić. Bliższe memu sercu są kina Helios, ponieważ mam do nich bliżej 🙂
Przez ostatni rok chodziłam do Cinema City na bezpłatne wejściówki otrzymane za zakup sprzętu marki Dell, tj. 12 bezpłatnych wejściówek. Teraz trudniej zdecydować się na wyjście do kina ze względu na ceny, szczególnie gdy idzie się całą rodziną. Nie jestem jakimś kinomaniakiem, ale lubię chodzić do kina, choć w ostatnim roku to były głównie bajki dla dzieci, bo największym problem jest zostawienie z kimś córki, żeby pójść na „normalny” film 😉 A z ciekawości – te karty Unlimited można kupić tylko na jeden miesiąc, czy to jest umowa długoterminowa?
Aniu, karte mozesz kupic na okres minimum roku, to jest 12stu miesiecy 😉
Ja wybieram zazwyczaj Multikino a o czymś takim jak multipleks nawet nie miałam pojęcia. Na pewno muszę się zagłębić w temacie.
Cenę za kartę, w porównaniu do jednorazowego seansu, mają całkiem spoko. Jeżeli byłabym kinomaniakiem, to raczej nie zastanawiałabym się długo nad kupnem 🙂 Pozdrawiam!
Przeciez cena za karte na miesiac to cena biletu jednorazowego + obowiazkowe pochrupajki i cos do popicia na senas:p a nawet, wedlug tych obliczen, za opcje, o ktorej wspomnialem nalezaloby jeszcze doplacic :p
jaka jest dopłata do 3d i 4d?
Jeśli niczego nie pomieszałam to: 3zł za 3D, 14zł za 4DX w 2D, a 17zł za 4DX w 3D. Czyli regularna cena seansu minus cena biletu podstawowego. Przy czym tak jest przy stawkach pozawarszawskich, nie dam sobie głowy uciąć za dodatkowe opłaty w stolicy 🙂
W ramach abonamentu filmy 2D dostępne są bez żadnych opłat, a za seanse w formatach specjalnych: 3D, Imax, 4DX, VIP wymagana jest tylko niewielka dopłata. Szczegóły oferty oraz lista dopłat w Regulaminie Unlimited. Użytkownicy Kart Unlimited posiadający abonament bez kin warszawskich, mogą korzystać z oferty kina warszawskich z dopłatą 4 zł do każdego biletu.
Skusiłam się, korzystałam przez 9 miesięcy i z całego serca żałuję. Po pierwsze, sumarycznie nie chodziliśmy więcej niż dwa-trzy razy w miesiącu, czyli się po prostu nie opłacało. Po drugie, do seansów 3D i jakichkolwiek pokazów specjalnych (z wyjątkiem tych dla Unlimited) i tak trzeba było dopłacać (o jakim kinie bez limitów mowa?). Po trzecie, regulamin jest skonstruowany w taki sposób, aby wyzyskiwać klientów. W moim życiu zaszła konieczność rezygnacji z abonamentu ze względu na wyprowadzkę za granicę. Wyprowadziliśmy się z kraju z dniem 01.10 ze względu na pracę męża. Złożyliśmy oficjalne powiadomienie (wspólne dla nas obojga) na początku września, po uprzednim kontakcie telefonicznym z obsługą klienta, która zapewniała, że po pierwsze, dokumenty męża wystarczą dla naszej dwójki, po drugie, za październik już nie będziemy płacić (ponieważ kontaktujemy się na początku miesiąca). Okazało się, że dokumenty mojego męża potwierdzające zatrudnienie na innym kontynencie nie są wystarczające aby zamknąć również moje konto. Na to jestem w stanie przystać. Zdobyłam oficjalne potwierdzenie mojego wyjazdu w dniu 19.09, tego samego dnia złożyłam je obsłudze Unlimited. Okres wypowiedzenia teoretycznie wynosi miesiąc, zrozumiałam zatem, że zapłacę za cały październik (nie korzystając z karty oczywiście). Okres wypowiedzenia jako „bufor” dla usługodawcy jest dla mnie również zrozumiały. Niezrozumiały jest natomiast fakt, dlaczego Cinema City Unlimited wprowadziło swoje zasady co do okresu rozliczeniowego, otóż trwa on od 4. a nie 1. dnia każdego miesiąca. W związku z czym zapłaciłam za dwa dodatkowe miesiące. Dodam tylko, że w międzyczasie (pod koniec października) wygasła karta debetowa mojego męża. Ja płaciłam za jego abonament, on za mój (wzajemny nieudany prezent na mikołajki 2016). Karta nie była przedłużana, ponieważ wyjechaliśmy z kraju i nie mamy już takiej potrzeby. Unlimited był zapłacony do października włącznie. Jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy obsługa Cinema City Unlimited zaczęła mnie straszyć procesem windykacyjnym ze względu na brak płatności ZA LISTOPAD. Po pierwsze, 49 złotych i kilkudniowe opóźnienie płatności to naprawdę nie powód, żeby nękać i traktować ludzi jak śmieci, zwłaszcza jeżeli opłata jest naliczana za okres PO OKRESIE WYPOWIEDZENIA pojmowanym przez każdą instytucję/firmę inną niż Unlimited, z której usług miałam okazję korzystać. Po drugie, obsługa klienta na poziomie poniżej krytyki. Wszelkie istotne sprawy załatwia się telefonicznie, po czym okazuje się, że ze względu na brak pisemnego potwierdzenia poczynione wcześniej ustalenia są nieważne. Dodam, że ze wszystkich firm, z których usług korzystałam będąc w Polsce, a było ich kilkanaście, CINEMA CITY UNLIMITED jako jedyna okazała się problematyczna. Kontakt z obsługą był nieprzyjemny i nieskuteczny. Wracając jeszcze do początku naszej przygody z Unlimited, czekaliśmy na karty dłużej, niż przewidywała umowa. Podsumowując, NIE POLECAM TEGO PROGRAMU ani kinomaniakom, ani poszukiwaczom oszczędności. Będziecie zawiedzeni i zniesmaczeni.
Dla mnie to fajny pomysł, taka karta. Lubię chodzić do kina i wybieram filmy z uwagą. Niestety czasem kasy szkoda, na nie-wiadomo-jaki-będzie ten film. Czasem to kicz, czasem zupełnie fajna historia. Z kartą mogę chodzić na co chcę. I te dobre filmy-kilka razy, i te gorsze. I nie żal mi kasy.
Dla mnie to fajny pomysł, taka karta. Lubię chodzić do kina i wybieram filmy z uwagą. Niestety czasem kasy szkoda, na nie-wiadomo-jaki-będzie ten film. Czasem to kicz, czasem zupełnie fajna historia. Z kartą mogę chodzić na co chcę. I te dobre filmy-po kilka razy, i te gorsze 😉
Zapowiada sie naprawde dobry rok dla wszystkich kinomanow 😉 duzo dobrych opinii czytalam o karcie unlimited, widzialam na forach zestawienie cenowe z i bez karty 😉 po niespelna pol roku koszta sie zwracaja 😉 pozdrawiam!
Tak na dobrą sprawę jeśli ktoś chodzi 2-3 razy w miesiącu to nie ma się nad czym zastanawiać 🙂 Ja mam różnie, czasem jestem w kinie raz na kwartał, bo jakoś mnie co innego pochłonie, a jak jest dobry rzut to potrafię i po dwa filmy naraz oglądac jednego dnia i jeszcze ze dwa razy pojsc w tym samym tygodniu. Tak więc moim zdaniem bardzo warto. Tak naprawdę jesli ktoś oglada głównie filmy to lepiej zaplacic za abonament karty niż telewizyjny 😛
Dokladnie tak! A ile jest osob, ktore sa takimi kinomanami, ze 2 razy do kina to chodza…ale w tygodniu! 😉 Poza tym, jesli ktos jest prawdziwym kinomanem, to co to jest 52 zl w meisiacu za jego hobby? :p
Swego czasu posiadałem karte zniżkowa do innego kina i też nie zawsze
chodziłem do niego mimo że w nim miałem tańsze bilety. Podobnie jest z
karta Unlimited w CC – masz ją ale jak coś to wybierzesz się gdzie
indziej (albo poczekasz az film będzie np. na VOD). Jak ktoś lubi
chodzić do kina to jest to naprawdę dobra opcja. No i potem jak miło
kupić bilet za 0 zł;))) I jesli dobrze pamiętam z regulaminu to na kartę
CC masz znizki w barze np. na popcorn, nachosy. Mam rację czy coś pomyliłem?
Znajomi kinomaniacy i fanatycy wielkiego ekranu gorąco zachwalają 😉 Jestem w trakcie podjęcia decyzji o zakupie karty 😉
Polecam, zdecydowalem sie na zkaup karty od tego nowego roku, wiec jestem jej szczesliwym posiadaczem zaledwie od miesiaca (a nawet niecalego), a juz wiem, ze za rok rowniez sie usmiechne do sieci kin CC i zakupie 😉 dlaczego? Wystarczy wykonac proste rachunki, co sie bardziej oplaca, a moje pdoejscie do kina i moja obecnosc w nim jest tak czesta, ze gdyby nie unlimited – zbankrutowalbym bardzo szybko na swoim hobby 😀
Od swoich bliskich, którzy korzystają z karty słyszę wyłącznie o samych superlatywach! Mniejsze koszta za barem kinowym, tanie bilety weekendowe oraz zwrot kosztów abonamentu po neispełna pół roku, rewelacja 😉
Karta to naprawdę fajna opcja. Ja mam i wystarczy, ze pójdę trzy razy do kina, w tym dwa weekendowo i kestem do przodu z kasą. No i mogę iść na co chcę, a nie tylko na to, na co mnie stać 🙂 czasem warto obejrzeć jakiś megahit 🙂