Loading

W sumie mógłbym napisać, że jeśli komuś podoba się twórczość Apatowa („Wpadka”, „40-letni prawiczek”, „Wykolejona”), temu spodoba się serial „Love”. Bo tak jest. Jest to na tyle charakterystyczny twórca, że wystarczy zobaczyć od niego jeden film, by wiedzieć, czy oglądać kolejne. Ja lubię, więc i jego serial mnie kupił. Netflix wypuścił już finałowy trzeci sezon. Tekst bez spoilerów.

„Love” to serial opowiadający o… miłości. Jednak po pierwsze jest ona tylko jednym z kilku wątków, a po drugie – daleko mu do typowego romansidła. Przyjrzyjmy się samym bohaterom. Gus jest typem nerda. Jego postać nie została posklejana z samych stereotypów, bo poza okularami, uwielbieniem fantastyki i przekonaniem, że jest mądrzejszy od innych, całkiem nieźle radzi sobie z kontaktami międzyludzkimi i spotyka z dziewczynami. Gus jest także miły, co tylko pozornie nie jest wadą, bo u niego to wręcz patologiczna potrzeba niewchodzenia w konflikty i wchodzenia w tyłek szefostwu. Z powodu ogromnego ego, ma także problemy z panowaniem nad sobą. Pracuje na planie serialu jako nauczyciel dzieci, które biorą w nim udział. Ciągle jednak marzy mu się nakręcenie własnego filmu.

paranafilm love
Julia tej opowieści ma na imię Mickey. Ona i Gus są dowodem na to, że przeciwieństwa się przyciągają. Mickey jest uzależniona zarówno od alkoholu jak i seksu. Nudzą ją fanowskie spotkania i inne nerdowskie rozrywki, sama woli imprezować. Pracuje jako producentka w radiu, w którym chyba najchętniej słuchanymi audycjami są te o związkach i seksie. Mieszka ze współlokatorką, która do LA przybyła aż z Australii. Nie będę się już pojedynczo rozwodził nad wszystkimi drugoplanowymi bohaterami, bo musiałbym napisać o niemal każdym, który pojawia się na ekranie. Wszyscy są bardzo ciekawie zarysowani i mają – nie zawsze schematyczne – problemy. Jeden jest absolutnym leniem i nierobem, drugi nie radzi sobie ze spadkiem popularności, ktoś inny musi się zmierzyć a alienacją wśród swoich rówieśników, wielu wciąż śni amerykański sen. Co ważne – nie są jednowymiarowymi i papierowymi bohaterami.

Mamy tutaj do czynienia z typowym dla Apatowa mieszaniem sprośnej i odważnej komedii z poważnym dramatem. W jednej scenie widzimy szaloną imprezę z żartami poniżej pasa – dosłownie. W drugiej podglądamy jak ktoś mierzy się z własnymi słabościami lub popełnia fatalny błąd. Życie. Swoją drogą, ciekawe że współscenarzystą jest Paul Rust, który wciela się w Gusa. To postać niezwykle irytująca, a ma się przeświadczenie, że napisana po części na doświadczeniach samego Paula. Odważnie. Ale skoro Apatow w roli dziecięcej, kapryśnej gwiazdy obsadził własną córkę, to też nie powinno dziwić.

paranafilm love netflix season3
O ile w filmach reżyser skupiał się na swoich bohaterach tak mocno, że przeniesienie akcji do innego kraju niewiele by zmieniło, tak tutaj jednym z bohaterów jest samo Los Angeles. Odgrywa podobną rolę jak w „Californication”. Ze względu na pracę Gusa, Mickey i kilku innych zaglądamy za kulisy telewizji, kina czy pracy mediów. To zawsze jest dodatkowy plus dla kogoś, kto interesuje się tym światem nieco bardziej. Pozostanie tajemnicą, które sceny zostały zupełnie zmyślone, a które pokazują prawdziwą stroną Hollywood. Dodam, że nie tą dobrą.

Każdy odcinek trwa około 25 minut i dostarcza sporo dobrej rozrywki, która ze względu na swoją specyfikę nie trafi do każdego, ale – tak jak pisałem na początku – lubisz filmy Apatowa, bierz się za „Love”.

Konrad

Top