Loading

NAJLEPSZY REŻYSER

K: Tutaj najczęściej stawiam na rozmach i umiejętność spięcia w całość niełatwego realizacyjnie filmu. Zwycięzca może być tylko jeden: Damien Chazelle za „La La Land” i pewnie trochę za „Whiplash” – w ramach przeprosin. Niewątpliwie jest to twórca, którego warto obserwować. Jest jeszcze młody, a na ekranie robi tak cudowne rzeczy, że wielu starych wyjadaczy może mu pozazdrościć warsztatu.

Zagłosowałbym na: Damiena Chazelle’a („La La Land”)

Zapewne wygra: Damien Chazelle („La La Land”)

O: Na czoło wysuwa się Damien Chazelle – już teraz obserwujemy u mniego narodziny wyrazistego i indywidualnego stylu, który sprawi, że będziemy w stanie już po jednym kadrze poznać, że oto oglądamy film twórcy „La La Land”. Konsekwencja i entuzjazm to w przypadku reżysera wymarzony zestaw cech. Z drugiej strony to dopiero drugi film, nie za wcześnie na takie wyróżnienia? Z trzeciej strony – nic podobnego, bo od doceniania za dorobek życia mamy Oscara za całokształt twórczości. Dylemat rozwiązany, Chazelle dostanie Oscara i basta. Raczej nie zagrozi mu Mel Gibson, chyba że Hollywood zdecyduje się na publiczny akt przebaczenia

Zagłosowałabym na: Damiena Chazelle’a („La La Land”)

Zapewne wygra: Damien Chazelle („La La Land”)

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ORYGINALNY

lobster_para_na_film

K: Tutaj mam dylemat między normalnością „Manchester by the Sea”, a pozorną nienormalnością „Lobstera”. To dwa rewelacyjnie napisane filmy. I co tu wybrać? Życiowego Amerykanina pochwalającego zwyczajność czy szalonego Greka krytykującego wszystko i wszystkich? Chyba postawię na „Lobstera” – za pomysł i – to co lubię – czyli genezę współczesności ukrytą w filmie sci-fi.

Zagłosowałbym na: Yorgosa Lanthimosa, Efthymisa Filippou’a („Lobster”)

Zapewne wygra: Kenneth Lonergan („Manchester by the Sea”)

O: „Lobster” czy „Manchester by the Sea”? Dylemat nie do rozwiązania. Skłaniam się ku filmowi Lanthimosa, bo o „Lobsterze” ludzie zdążyli zapomnieć, a nad „Manchesterem…” unosi się właśnie chmura zachwytów. W „Lobsterze” mamy również wykreowaną od zera koncepcję świata przedstawionego, co stanowi dodatkowy plus. 

Zagłosowałabym na: Yorgosa Lanthimosa, Efthymisa Filippou’a („Lobster”)

Zapewne wygra: Kenneth Lonergan („Manchester by the Sea”)

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ADAPTOWANY

K: Tutaj moim zdecydowanym faworytem jest „Nowy początek” za pokazanie i przypomnienie światu, że można nadal stworzyć ambitne sci-fi, a rozmowy mogą posłużyć za główny element budujący napięcie. Już samo zakończenie i dramatyczne wybory głównej bohaterki sprawiły, że film znalazł się tutaj wśród faworytów. Ponownie – nie rozumiem, co tutaj robi film „Ukryte działania”.

Zagłosowałbym na: Eric Heisserer („Nowy początek”)

Zapewne wygra: Tarell McCraney, Barry Jenkins („Moonlight”)

O: Nic na to nie poradzę, ale moje typy znowu pokrywają się z tymi, które zaproponował Konrad…

Zagłosowałbym na: Eric Heisserer („Nowy początek”)

Zapewne wygra: Tarell McCraney, Barry Jenkins („Moonlight”)

NAJLEPSZA CHARAKTERYZACJA I FRYZURY

K: Dwa słabe filmy i jeden średni. Na szczęście dla takich jak one została stworzona ta kategoria. Dzięki niej mogą wozić się na mieście i mówić, że otrzymali Oscara. Najwięcej kreatywnej pracy włożono w „Legion samobójców”. „Star Trek”, to jednak mielenie tego samego po raz pięćdziesiąty, a „Mężczyzna imieniem Ove” właściwie nie wiem, co tutaj robi, ale i tak pewnie wygra, bo jako całość reprezentuje niezły poziom.

Zagłosowałbym na: „Legion samobójców”

Zapewne wygra: „Mężczyzna imieniem Ove”

O: „Legion samobójców” przy wszystkich swoich wadach i niedostatkach w tej kategorii błyszczy i myślę, że Akademia również go doceni. „Mężczyzna imieniem Ove” to ciepły i bardzo dobry, choć fabularnie dość typowy, film, natomiast wraz z Konradem zachodzimy w głowę, gdzie tam ujawnia się ten wybitny talent charakteryzatorów. Może chodzi o pokazanie upływu czasu na bohaterach, ale to ciągle mało.

Zagłosowałabym na: „Legion samobójców”

Zapewne wygra: „Legion samobójców”

NAJLEPSZA MUZYKA ORYGINALNA

K: Właściwie nie wiem, dlaczego mamy czekać do ogłoszenia wyników skoro i tak wszyscy wiedzą, że wygra „La La Land”. Darowaliby sobie pozostałe nominacje – ktoś tylko narobi sobie irracjonalnej nadziei. W filmie Chazelle’a muzyka niesie bohaterów, a bohaterowie niosą muzykę i wszyscy razem są jedną wielką winylową płytą.

Zagłosowałbym na: Justina Hurwitza („La La Land”)

Na 100 procent wygra: Justin Hurwitz („La La Land”)

O: La La La La La La La La Land! Soundtrack z tego filmu towarzyszy mi i Konradowi za każdym razem, gdy chcemy dodać sobie energii i poprawić nastrój. Nieczęsto zdarza się, żebyśmy zapałali taką sympatią do tej samej muzyki.

Zagłosowałabym na: Justina Hurwitza („La La Land”)

Wygra: Justin Hurwitz („La La Land”)

NAJLEPSZA PIOSENKA

la_la_land_recenzja_para_na_film

K: Chyba nieczęsto się zdarza, by z jednego filmu były nominowane dwie piosenki. Zapewne i tutaj „La La Land” pozamiata. Sam mam dylemat między dwoma utworami. Emma Stone lepiej zaśpiewała, ale za to „City of Stars” bardziej wpada w ucho i można powiedzieć, że jest tematem przewodnim filmu – to ona wraca do głowy zaraz po seansie.

Zagłosowałbym na: „City of Stars” („La La Land”)

Zapewne wygra: „City of Stars” („La La Land”)

O: Jak na złość w tej kategorii najbardziej podobały mi się piosenki spoza nominowanych. Ale w przypadku „La La Land” nie ma to znaczenia, bo każdą z nich mam w głowie. Choć – trzeba przyznać – „City of Stars” była w niej pierwsza. 

Zagłosowałabym na: „City of Stars” („La La Land”)

Zapewne wygra: „City of Stars” („La La Land”)

NAJLEPSZA SCENOGRAFIA

K: Chyba najładniejsze dekoracje miał film „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”. Epoka, w jakiej rozgrywa się akcja, została ładnie odtworzona, a do tego dochodzą jeszcze fantastyczne wnętrza… walizki. Coś jednak czuję, że w tej kategorii wygra „La La Land” – za to, że całym sobą mówi: „hej, jesteśmy w Hollywood”.

Zagłosowałbym na: „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”

Zapewne wygra: „La La Land”

O: To prawda, scenografia do „Fantastycznych zwierząt…” robi wrażenie, ale nie mogę nie docenić „La La Land” i tych dziesiątek wspaniałych nawiązań musicalowych, których większość ukryta jest właśnie w scenografii. A w scenach, gdy wraz z bohaterami odrywamy się nieco od rzeczywistości, to rozkoszne wrażenie odrealnienia zawdzięczamy także rekwizytom, dekoracjom i całej oprawie. Dodajmy jeszcze świetnie podtrzymywaną iluzję, że znajdujemy się poza czasem, w świecie retro Hollywood…

Zagłosowałabym na: „La La Land”

Zapewne wygra: „La La Land”

Strony: 1 2 3 4

Top