Loading

NAJLEPSZY AKTOR PIERWSZOPLANOWY

caseyaffleck

K: Tutaj nie mam wątpliwości. Casey Affleck pokazał, że można genialnie grać, nie grając. Można pokazać emocje, nie pokazując ich. Męska emocjonalność z reguły dusi się gdzieś w środku i on przedstawił ją wzorowo. Bez tanich chwytów w stylu cierpiętniczego krzyku, biegania bez sensu i picia na umór udało mu się odtworzyć wielki dramat jaki dotknął graną przez niego postać.

Za to zupełnie nie rozumiem zachwytów i kolejnych nagród, które zgarnia Ryan Gosling. Pośpiewał (bardzo tak sobie), potańczył, ale pozostałej gry miał niewiele. Był typowym Goslingiem – nieco drewnianym z tym przyklejonym dziwnym wyrazem twarzy i zmrużonymi oczami.

Zagłosowałbym na: Casey’a Afflecka („Manchester by the Sea”)

Zapewne wygra: Casey Affleck („Manchester by the Sea”)

O: Tak, Oscary znowu to zrobiły. Znowu zignorowały Jake’a Gyllenhaala. Nie wiem, czym zawinił ten świetny aktor, ale Akademia zachowuje się wobec niego jak grupa obrażonych gimnazjalistek. Ciekawe, komu Jake odbił chłopaka. Tymczasem on byłby dla mnie jedynym naprawdę wybijającym się kandydatem do statuetki w tym roku. Byłby, gdybym nie zobaczyła Cassey’a Afflecka w “Manchester by the Sea”, który za pomocą oszczędnych środków wyrazów potrafi pokazać swojego bohatera jako strzęp człowieka, martwego w środku i pogrążonego w depresji, któremu nikt już nie może naprawdę pomóc.

Doceniam również kreację Vigo Mortensena w “Captain Fantastic”, szanuję Andrewa Garfielda w “Przełęczy ocalonych”. Ryan Gosling w “La La Land” wypada naprawdę dobrze i chylę czoła za jego grę na pianinie, ale już aktorsko nie dał z siebie aż tak wiele. Był Goslingiem i bardzo fajnie. Znakomicie pasował do roli, ale też nie zbudował oscarowej kreacji. Zewsząd pochwały za swoją rolę w „Fences” zbiera Denzel Washington i wydaje mi się, że możemy uznać go za faworyta. Jeśli nie Washington, to Garfield.

Zagłosowałabym na: Casey’a Afflecka („Manchester by the Sea”)

Zapewne wygra: Denzel Washington („Fences”)

NAJLEPSZA AKTORKA PIERWSZOPLANOWA

la_la_land_kino_para_na_film

K: Przecenianie Goslinga, to jedno, ale to co mówi się o kreacji Portman, to wyłącznie same ochy i achy. Ja w kinie miałem wrażenie, że oglądam jakąś parodię Jackie Kennedy. Ta teatralna gra i fakt, że Portman za bardzo chciała, sprawił, że tak mocno akcentowała, że aż ciężko – w trakcie seansu o żałobie – nie uśmiechnąć się przynajmniej dwa razy. TUTAJ możecie przeczytać recenzję „Jackie”.

328 nominację dla Meryl Streep pominę milczeniem. Mam wrażenie, że Ruth Negga z kiepskiego „Loving” znalazła się tutaj ze względu na kolor skóry. Kibicuję Emmie Stone. Zaskoczyła mnie swoja kreacją, bo to tej pory kojarzyłem ją głównie z niezobowiązującymi komedyjkami i – w przeciwieństwie do Goslinga – potrafi ładnie śpiewać.

Zagłosowałbym na: Emmę Stone („La La Land”)

Zapewne wygra: Natalie Portman („Jackie”)

O: Jeśli Casey Affleck znakomicie pokazuje tłumione męskie emocje to Isabelle Huppert przynajmniej z pozoru stanowi żeński odpowiednik kogoś, kto tłumi emocje po traumie. Tyle że ona nie jest rozbita. Ona jest zimna i perfekcyjnie opanowana. Czy rzeczywiście odczuwa jakieś emocje? Skomplikowana i niejednoznaczna Michèle Leblanc wpasowuje się w poczet ról charakterystycznych dla Huppert, ale jakże intrygująca to rola! Oprócz doświadczonej Huppert mamy Emmę Stone, która w Mię w „La La Land” wcieliła się z wdziękiem, naturalnością i wyczuciem. Równocześnie podobną Stone jako zwykłą i niepozorną, a przy tym bardzo sympatyczną dziewczynę, widzieliśmy już w wielu filmach. W kategorii „najlepsza aktorka” chciałabym zobaczyć rolę, która spada na mnie jak grom z jasnego nieba, z elementem zaskoczenia. Ale nie mogę narzekać, bo obie panie, choć tak krańcowo różne są ich postaci, wywiązały się ze swojego zadania koncertowo. Nieco bardziej jestem za Huppert – przemawia za nią dojrzałość, złożoność i niejednoznaczność. Nie powiem tego samego o lubianej skądinąd przeze mnie Natalie Portman, której szarża w “Jackie” wręcz mnie zniesmaczyła, ale wiem doskonale, że wraz z Konradem jesteśmy w mniejszości. Obecność w zestawieniu Ruth Negga  („Loving”) uważam za nieporozumienie, podobnie jak cały film. A Meryl jak to Meryl. Bez zarzutu, ale rutynowo. Wolałabym, żeby zamiast niej nominowano Hugh Granta, który bardzo pozytywnie zaskoczył mnie swoją wrażliwością w tym filmie. Oczywiście w stosownej kategorii.

I pamiętajmy, że Oscar w tym roku należał się Amy Adams, która miała aż dwie znakomite role, a której nominacja przy ogłaszaniu kandydatów pojawiła się i zniknęła w dziwnych okolicznościach #teoriespiskowe

Zagłosowałabym na: Isabelle Huppert („Elle”)

Zapewne wygra: Natalie Portman („Jackie”)

NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY

K: Lubię Michaela Shannona od czasu „Zakazanego imperium”. Jako jedyny na Oscarach dzielnie reprezentuje najbardziej niedoceniony film ubiegłego roku, a więc „Zwierzęta nocy”, który to powinien mieć deszcz nominacji. Dobrze, gdyby otrzymał przynajmniej tę jedną jedyną statuetkę. Pozornie nie ma szczególnie silnej konkurencji, ale i tak zapewne ulegnie Mahershalowi Alemu (jak to się odmienia?) Ten ostatni moim zdaniem zagrał trochę za mało, by zasłużyć na miejsce w tym wyścigu. I szkoda, bo w „Moonlight” był jednym z najciekawszych bohaterów.

Zagłosowałbym na: Michaela Shannona („Zwierzęta nocy”)

Zapewne wygra: Mahershala Ali („Moonlight”)

O: Michael Shannon – aktor o ciekawej twarzy – otrzymał rolę, w której mógł pokazać pełnię swoich możliwości i charyzmę. Raz, że to świetnie zagrana, sugestywna rola, dwa – że to jedyny ukłon Akademii w stronę wspaniałych “Zwierząt nocy”. Ale zaraz na drugim miejscu plasuje się Mahershala Ali – jego niejednoznaczny Juan po obejrzeniu zapada w pamięć nie mniej niż główny bohater, mimo że pojawia się na zaledwie kilkanaście minut. Lucas Hedges i Jeff Bridges – zasłużone nominacje, zwłaszcza ten pierwszy, który mimo młodego wieku w „Manchester by the Sea” dotrzymuje kroku Affleckowi. Najsłabiej wypada Dev Patel z lubianego przeze mnie “Liona”. Nie znaczy to, że źle. Po prostu nie wykazuje się niczym szczególnym. Z przyjemnością zobaczyłabym wśród nominowanych nie jego, a małego Saaro, czyli Sunny’ego Pawara, który mnie zachwycił swoją dojrzałością, przez co część filmu z jego udziałem była hipnotyzująca. Drugi znakomity pominięty aktor to Issei Ogata. I chociaż to nazwisko nic Wam nie powie, jego właściciel stworzył barwną i niejednoznaczną kreację naczelnika w „Milczeniu”. Skoro Akademia sprzeciwia się dyskryminacji ze względu na kolor skóry, dlaczego w zestawieniu brakuje Azjatów? Nie licząc Jackiego Chana (nagroda za całokształt twórczości).

Zagłosowałabym na: Michaela Shannona („Zwierzęta nocy”)

Zapewne wygra: Mahershala Ali („Moonlight”)

NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA

K: Tutaj mamy prawdziwy bigos i pomieszanie z poplątaniem. Octavia Spencer z „Ukrytych działań” była właściwie aktorką pierwszoplanową – podobnie jak jej dwie towarzyszki. Poza tym była najsłabsza z trójki – właściwie tylko się uśmiechała, a to właśnie ona otrzymała nominację. Michelle Williams zagrała łącznie może z półtorej sceny – to był czwarty, a nie drugi plan. Zagrała popisowo, ale trochę mało. Nicole Kidman raczej jest bez szans i walka rozegra się między Violą Davis („Fences”) i Naomie Harris („Moonlight”). Biorąc pod uwagę dotychczasowe nagrody, to największe szanse ma Davis. Ja swój głos oddam jednak na Naomie Harris.

Zagłosowałbym na: Naomie Harris (Moonlight”)

Zapewne wygra: Viola Davis („Fences”)

O: Michelle Williams w “Manchester by the Sea” pojawia się raptem na kilka minut. To prawda, ale mimo to zdążyła nakreślić wyrazisty szkic granej przez siebie żony głównego bohatera i podobnie jak jej filmowy partner, rozszarpać emocje widzów na kawałki. Wydaje mi się, że stworzenie wiarygodnej psychologicznie postaci, gdy ma się do dyspozycji tak niewiele czasu to tym bardziej nie lada osiągnięcie. Statystycznie jednak w tej kategorii powinna wygrać czarnoskóra aktorka. Dwie z trzech nominacji wydają się być jak najbardziej uzasadnione. Zarówno Naomie Harris, jak również Viola Davis, zasłużyły na trofeum, nie rozumiem natomiast nominacji dla Octavii Spencer, która nie wykazała się niczym ponad przeciętność.

Zagłosowałabym na: Michelle Williams („Manchester by the Sea”)

Zapewne wygra: Naomie Harris („Moonlight”)


Strony: 1 2 3 4

Top