Loading

Te wszystkie utwory nie rozbrzmiałyby jednak w połowie tak pięknie, gdyby nie perfekcyjny dobór obsady. Najjaśniej błyszczy oczywiście Julie Andrews, której po roli niedoszłej charyzmatycznej zakonnicy z darem do zaklinania dzieci, a wcześniej także niani Mary Poppins, chyba każdy powierzyłby opiekę nad swoimi pociechami bez mrugnięcia okiem. Piękna, emanująca niepowtarzalnym blaskiem i witalnością, zaraża radością życia. Zresztą, spójrzcie na nią teraz, w 2017 roku – nadal ma w zanadrzu wiele tej energii – ucieleśnienie élan vital.

I co równie ważne: potrafi śpiewać – i to jak! Wystarczy posłuchać tego 4,5-oktawowego głosu. Już sam fakt, że w piosenkach słyszymy jej własne wykonania, co w owym czasie, w dobie wyśrubowanych norm wokalnych w musicalach, nie było tak oczywiste – o czym wspominam TUTAJ, potwierdza jej umiejętności.

Ciekawostka warta odnotowania: w “Dźwiękach muzyki” wśród zakonnic we własnej osobie pojawia się Marnie Nixon – Wielka Nieobecna, której sopran słyszeliśmy w wielu pięknych musicalowych piosenkach, jednocześnie patrząc na Audrey Hepburn, Natalie Wood, czy Deborah Kerr. Była to pierwsza – i jedna z niewielu – okazja dla szerokiego grona odbiorców, by widzowie zobaczyli posiadaczkę tego wybitnego głosu. Zobaczycie ją i usłyszycie w 5 sekundzie (i w kolejnych):

Przeciwwagę dla ciepła i otwartości Marii stanowi kapitan von Trapp w osobie Christophera Plummera, który – co nie jest tajemnicą – nie czuł się komfortowo w trakcie kręcenia filmu, przewidując jego sromotną porażkę. Wiadomo również, że w wolnych chwilach flirtował ze swoją najstarszą filmową córką, czyli Charmian Carr grającą Liesl i chętnie częstował ją alkoholem, chociaż w filmie nie pozwolił jej nawet skosztować szampana 🙁

Na szczęście zniechęcenie Plummera przydało von Trappowi rys zgorzknienia i odrobinę cynizmu, co tylko wzbogaciło postać nieszczęśliwego kapitana.

I wreszcie siedmioro młodych artystów, a każdy naturalny, autentyczny, utalentowany i urodziwy jak z obrazka. Miło ogląda się fragmenty nagrań, gdy niegdysiejsze dzieci spotykają się po latach w programach wspomnieniowych i ciągle widać więź, jaka wytworzyła się wówczas – między nimi i między nimi a filmowymi rodzicami. Od paru miesięcy niestety nie ma już z nami najstarszej Liesl, czyli wspomnianej Charmian Carr…

Para na film - dźwięki muzyki

Z perpektywy półwiecza wrażenie robią także formalne rozwiązania – imponujące ujęcie otwierające film zarejestrowane z pomocą obniżającego się helikoptera lecącego wprost na Julie Andrews, wygląda naturalnie, a przecież było wówczas ekstremalnie trudne do sfilmowania. Jeśli uznać, że miarą efektu jest wrażenie lekkości nieujawniające realnego wysiłku włożonego w treść, to chyba w tym tkwi urok musicali, w tym również  “Dźwięków muzyki”. Oprócz sceny początkowej takie wrażenie powraca w kilku dynamicznych scenach, na przykład wtedy, gdy Maria wraz dziećmi jadą na rowerach, śpiewając. Moim ulubionym fragmentem jest również ten, gdy śpiewają poszczególne nuty w “Do-re-mi”, jednocześnie odtwarzając wymawiane dźwięki za pomocą ruchu – na schodach, które imitują pięciolinie, stając się żywym zapisem nutowym. Takich fragmentów na pozór naturalnych i lekkich wymagających iście żołnierskiej (nomen omen) precyzji i wielu godzin przygotowań, jest w filmie znacznie więcej. Do operatorskich perełek dodajmy również dalekie plany, nie pozostawiające wątpliwości, gdzie jesteśmy – w sielankowej krainie, w której małe troski i zmartwienia są zbyt piękne w swojej błahości, by mogły trwać wiecznie.

Chłoniemy więc te ostatnie chwile przedwojennej beztroski, zanim Austrię i jej mieszkańców owładną dyktatorskie ambicje jednego z ich rodaków.

Nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza

Nigdy nie będzie takiego lata

Marcin Świetlicki

Niech Was jednak pesymizm i czarnowidztwo nie owładniają. Lepiej pozwólcie Julie Andrews zaopiekować się swoim wewnętrznym dzieciom.

Olu

 

Jeśli, tak jak my, interesujesz się filmami i spodobał Ci się powyższy tekst, polub też naszą stronę na Facebooku i zacznij nas śledzić na Twitterze.

Strony: 1 2

Przeczytaj jeszcze to

  • Bardzo lubię musicale, ale nie słyszałam o nim! Za to wersja japońska jest świetna. Właśnie znalazłam całe odcinki na youtube. Coś mi się zdaje, że zajęcie na powrót ze świąt do domu mam już załatwione 😉 Wesołych Świąt!

    • Dziękujemy i mamy nadzieję, że Twoje święta takie właśnie były 🙂 Zgadzam się, japońska wersja (podobnie jak większość bajek z Polonii 1) przywołuje najlepsze wspomnienia dzieciństwa 🙂 Też się zastanawiam poważnie nad obejrzeniem tych odcinków raz jeszcze – parę lat temu przypomniałam sobie od początku do końca „Generała Daimosa” 😀 / Olu

  • levogues.blogspot.com

    Nigdy nie oglądałam prawdziwego musicalu i może skuszę się niedługo na ten film, bo warto poznawać coś nowego! 🙂

    • Pewnie, że warto 🙂 Może okaże się, że to nie Twoja bajka, a może zachwycisz się i wsiąkniesz w musicale 🙂

  • Orany ale jestem stara!! 😀 Oczywiście że oglądałam i uwielbiałam tą bajkę/musical 😀

  • Nigdy nie widziałam tego musicalu. Pokolenie za późno 🙂

  • Wygląda na warte obejrzenia, dzięki!

  • Marta Gie

    Nigdy nie miałam okazji ogladać, ale moja ciekawość została rozbudzona

  • Jakie widoki! Muszę koniecznie obejrzeć 🙂

Top