Loading

W efekcie ciągle tylko słyszymy o perwersyjnym seksie, ale nie uświadczymy go w kinie. Chyba że za przejaw perwersji i wyrafinowania uznamy pozycję misjonarską, kilka klapsów, opaskę na oczy, kulki do ćwiczenia mięśni kegla… Poczciwe kulki gejszy, które są dołączane do reklamowanego w radiu suplementu diety, Anie jawią się jako tajemniczy i mroczny wynalazek, o którym ta rzecz jasna nie ma bladego pojęcia.

Christian w drugiej części jest zakochanym smutnym misiem, a jedyne elementy rodem z poetyki BDSM to bucowaty przełożony Anastasii, który jednak szybko przekracza granice i okazuje się prostakiem, chamem, potencjalnym gwałcicielem, mobbingującym szefem i ucieleśnieniem zła. Co ciekawe nasza bystra Ana odkrywa jego złe zamiary dopiero, gdy ten dosłownie przypiera ją do drzwi. Jest to o tyle niepokojące, że ów moralnie godny potępienia buc usiłujący popełnić przestępstwo na tle seksualnym wnosi więcej erotyzmu niż Grey w obu filmach. A chyba nie o to chodziło twórcom.

Ciemniejsza strona Greya - Para na film - recenzja

Smutny seks

O ile seksualną pruderię można próbować usprawiedliwić fabularnie (kompromis między lubiącym bdsm Christianem a nie do końca przekonaną do tych praktyk Aną), braku erotycznego napięcia już nijak się nie da rozgrzeszyć, bo ten jest wymagany nawet w melodramatach +12. Mamy tu do czynienia z być może najbardziej aseksualnymi scenami erotycznymi w historii kina. Bohaterowie raczej prężą się i jęczą niż uprawiają seks. Spotkałam się z porównaniami tego aspektu ze “Sztuką kochania”, która niedawno miała swoją premierę [naszą recenzję możecie przeczytać tutaj]. Cóż, nie sposób chyba zaprzeczyć, że w kontekście naszej rodzimej produkcji sceny erotyczne w “Ciemniejszej stronie Greya” wypadają blado, sztucznie, mechanicznie i beznamiętnie… Pomijając nawet niedostatki flagowej przecież dla historii Anastasii i Christiana perwersji, również samej zmysłowości w tym filmie jak na lekarstwo..

  1. Gatunkowe niebezpieczne związki

Można się poczuć oszukanym, gdy oczekuje się filmu erotycznego, a dostaje ugrzeczniony i pruderyjny melodramat. Ale to nie jest jedyny szacher-macher, z jakim mamy tutaj do czynienia.

Druga część przygód Anastasii i Greya od pierwszej sceny próbuje być filmem psychologicznym. Czyli o tym, że Christian Grey to w gruncie rzeczy poszkodowany przez los mężczyzna z trudnym dzieciństwem, który kocha, ale boi się zaangażować. Jego bagaż doświadczeń mu nie pozwala. Jak się okazało, ”Ciemniej” w tytule miało oznaczać wniknięcie w mroki duszy Greya. Christian pokazany jest jako straumatyzowany chłopiec, krzywdzony przez biologiczną matkę uzależnioną od kokainy. To dlatego jest, jaki jest – objawia nam film. Cóż, ukazanie skłonności seksualnych bohatera jako skutku negatywnych przeżyć, w tym wypadku budzi we mnie mieszane uczucia. Oto film erotyczny, który mimo wszystko ma na celu rozpalenie w ludziach pożądania i nie wyrzeka się sadomasochistycznych elementów. Pokazuje nam zjawisko jako przejaw patologii, a jednocześnie każe nam czerpać z tego przyjemność. A trudno czerpać przyjemność z cudzej traumy. W efekcie erotycznym skrawkom w “Ciemniejszej stronie Greya” ciągle towarzyszy atmosfera wstydu, zażenowania, dezaprobaty… czyli seksu jako pokłosia czegoś złego.

 Ciemniejsza strona Greya - Para na film - recenzja

Mamy również dreszczowiec, gdy pojawiają się byłe kochanki Greya. Możemy mówić nawet o horrorze, bo jedna z nich pojawia się parokrotnie w teoretycznie strzeżonych i/lub niedostępnych miejscach.

W rezultacie film stoi w gatunkowym rozkroku: ani to soft porno, ani film psychologiczny, ani thriller, ani nawet melodramat z uwagi na przyczyny, do których jeszcze nawiążę.

Strony: 1 2 3 4

Top